Fotowoltaika dla gospodarstw rolnych rządzi się własnymi prawami, ponieważ gospodarstwo to nie dom z większym dachem. Prąd idzie tu w schładzalnik mleka, chłodnię, suszarnię, nawadnianie i wentylację budynków inwentarskich, a każda z tych rzeczy pracuje natomiast w innych godzinach. Dlatego instalację dobieramy z rachunków i z rytmu pracy gospodarstwa, a nie z powierzchni dachu stodoły.
Instalacja na budynku gospodarczymWycenę przygotowujemy po obejrzeniu rachunków i miejsca montażu. Instalacje wykonują certyfikowani instalatorzy i serwisanci, a gospodarstwo dostaje komplet protokołów do dokumentacji.
W domu szczyt zużycia wypada rano i wieczorem, a instalacja pracuje w południe. W gospodarstwie bywa odwrotnie i właśnie dlatego fotowoltaika dla gospodarstw rolnych broni się zwykle szybciej niż ta sama instalacja na budynku mieszkalnym.
Chłodnia, przechowalnia i nawadnianie pracują najciężej wtedy, gdy słońce świeci najmocniej. Suszarnia rusza w żniwa, czyli w najdłuższe dni roku. Wentylacja w kurniku czy chlewni chodzi natomiast przez całą dobę, a latem jeszcze mocniej.
Są jednak odbiory, które tego rytmu nie mają. Dojenie i schładzanie mleka wypadają rano oraz wieczorem, a oświetlenie budynków inwentarskich pracuje przede wszystkim zimą. Dlatego zanim podamy moc, czytamy rachunki z dwunastu miesięcy i pytamy wprost, co i o której się włącza.
Z tej rozmowy wychodzi jedna z dwóch odpowiedzi. Albo gospodarstwo zużyje energię na bieżąco, albo potrzebuje magazynu, żeby przesunąć ją na wieczór i na poranne dojenie.
Poniżej odbiory, które najczęściej decydują o doborze instalacji. Kolumna ze środka jest ważniejsza niż moc urządzenia, ponieważ o opłacalności rozstrzyga godzina, w której coś pracuje.
| Odbiór | Kiedy pracuje | Co to znaczy dla instalacji |
|---|---|---|
| Schładzalnik mleka i dojarnia | Rano i wieczorem, każdego dnia roku | Pobór wypada poza szczytem produkcji, więc to pierwszy kandydat do magazynu energii. |
| Chłodnia i przechowalnia | Najmocniej latem, w środku dnia | Pokrywa się z produkcją niemal godzina w godzinę, dlatego autokonsumpcja jest tu zwykle najwyższa. |
| Suszarnia zboża | Sezonowo, w żniwa i zaraz po nich | Krótki, ale bardzo wysoki pobór. Decyduje tu moc przyłącza, a nie roczna produkcja instalacji. |
| Nawadnianie | Ciepłe i suche dni | Pompy chodzą wtedy, gdy słońca jest najwięcej. Zgranie z fotowoltaiką jest niemal idealne. |
| Wentylacja budynków inwentarskich | Całą dobę, latem intensywniej | Stała baza zużycia, którą instalacja pokrywa w dzień, a magazyn energii w nocy. |
| Paszarnia, śrutownik, myjnia | Krótkie rozruchy o dużej mocy | To one robią szczyty widoczne na fakturze i przy nich najczęściej wyzwalają się zabezpieczenia. |
| Dom i zaplecze socjalne | Rano i wieczorem | Klasyczny profil mieszkalny, który najłatwiej pokryć energią wcześniej odłożoną w magazynie. |
Czego nie obiecujemy. Nie podajemy z góry, o ile spadnie rachunek ani po ilu latach instalacja się zwróci. Zależy to od profilu pracy, sposobu rozliczenia i cen energii, a te zmieniają się co roku. Zamiast procentów pokazujemy wyliczenie na Waszych fakturach.
W gospodarstwach dachów zwykle nie brakuje, ale nie każdy nadaje się pod moduły. Trzy najczęstsze warianty wyglądają tak.
Najtańszy wariant, ponieważ konstrukcja już stoi. Sprawdzamy nośność więźby, stan pokrycia i sposób odprowadzenia wody. Na pokryciu z eternitu instalacji nie montujemy, i nie jest to kwestia ceny. Każda ingerencja w płytę azbestową oznacza problem prawny i zdrowotny, dlatego najpierw idzie wymiana pokrycia, a dopiero potem panele.
Najczęstszy przypadek w gospodarstwach. Mocowania dobiera się natomiast do profilu blachy albo do typu dachówki, bez naruszania szczelności. Przy małym kącie nachylenia zwracamy uwagę na zabrudzenia, ponieważ pył z pól i kurz z suszarni osadzają się szybciej niż w mieście. Wtedy planujemy również bezpieczne dojście do mycia modułów.
Wybór na sytuacje, w których dachy są zajęte, zacienione albo kryte eternitem. Stosujemy moduły dwustronne, bo światło odbite od jasnego podłoża dokłada część produkcji. Przed projektem sprawdzamy natomiast klasę gruntu oraz zapisy miejscowego planu, ponieważ na lepszych klasach dochodzą dodatkowe formalności.
Falownik nie należy do obory. Amoniak i wilgoć korodują elektronikę znacznie szybciej, niż większość osób się spodziewa, a gwarancja producenta tego nie obejmuje. Dlatego falownik montujemy w pomieszczeniu technicznym albo na zewnątrz, w obudowie o odpowiedniej klasie szczelności.
Do 50 kW instalacja jest mikroinstalacją. Wystarczy zgłoszenie do operatora sieci, który wymienia licznik na dwukierunkowy, a gospodarstwo rozlicza się jako prosument w net-billingu.
Powyżej 50 kW droga wygląda inaczej. Trzeba wystąpić o warunki przyłączenia, przygotować projekt i liczyć się z dłuższym procesem, a przy naprawdę dużych mocach dochodzi jeszcze pozwolenie na budowę. Obie ścieżki prowadzimy w imieniu gospodarstwa.
Na wsi częstym hamulcem bywa jednak sama moc przyłączeniowa. Wtedy zamiast walczyć o większe przyłącze, dokładamy magazyn energii i system EMS, dzięki czemu gospodarstwo zużywa więcej, nie zwiększając mocy zamówionej.
Na wsi sieć bywa słabsza niż w mieście. Zaniki napięcia po wichurze trwają dłużej, a tam, gdzie w okolicy pracują duże instalacje, zdarza się również za wysokie napięcie na linii, przez które falownik sam się wyłącza.
Tymczasem dojenie i schładzanie mleka nie zaczekają do przyjazdu ekipy energetyki. Wentylacja w kurniku czy chlewni tym bardziej, ponieważ tutaj kilka godzin przerwy oznacza realną stratę w stadzie.
Magazyn energii z funkcją zasilania awaryjnego podtrzymuje wybrane obwody po zaniku napięcia, a w codziennej pracy przesuwa energię z dnia na wieczór i na poranek. O tym, kiedy ładować, a kiedy oddawać, decyduje natomiast system zarządzania energią.
Jak taki układ pracuje w obiekcie z chłodzeniem, pokazujemy w realizacji fotowoltaiki z magazynem energii dla mroźni pod Pułtuskiem. Z kolei przykład instalacji rozbudowywanej etapami opisaliśmy w modernizacji instalacji w Górze Kalwarii.
Podstawową ścieżką dla rolników oraz spółdzielni energetycznych jest program Energia dla Wsi prowadzony przez NFOŚiGW, który łączy dotacje z pożyczkami. Magazyn energii jest w nim wspierany razem ze źródłem wytwórczym, a nie osobno.
Oprócz tego pojawiają się nabory ARiMR na modernizację gospodarstw oraz programy gminne i wojewódzkie. Rolnik będący czynnym podatnikiem VAT odlicza ponadto podatek na zasadach ogólnych, natomiast rolnik ryczałtowy liczy kwotę brutto.
Warunki, budżety i terminy naborów zmieniają się w trakcie roku. Dlatego każdą inwestycję sprawdzamy pod aktualny nabór, a dokumenty do wniosku przygotowujemy razem z gospodarstwem. Ostateczną decyzję podejmuje oczywiście instytucja prowadząca program.
Cztery etapy. Najpierw rozmawiamy, ponieważ bez wiedzy o rytmie pracy gospodarstwa każdy dobór jest zgadywaniem.
Potrzebujemy faktur za ostatnie dwanaście miesięcy oraz odpowiedzi na proste pytanie: co i o której się w gospodarstwie włącza.
Oglądamy dachy, pokrycie, rozdzielnię oraz miejsce na konstrukcję gruntową. Sprawdzamy przy tym moc przyłączeniową.
Przygotowujemy dobór, dokumentację oraz zgłoszenie do operatora. Przy większych mocach prowadzimy natomiast warunki przyłączenia.
Instalację wykonują certyfikowani instalatorzy. Po uruchomieniu zostaje natomiast monitoring pracy, serwis i wsparcie przy rozliczeniach.
Pytania, które padają najczęściej podczas wizji lokalnej. Wszystkie odpowiedzi są przy tym widoczne od razu, bez rozwijania.
Najczęściej tak, ponieważ gospodarstwo zużywa dużo energii w ciągu dnia, a właśnie wtedy instalacja produkuje najwięcej. Najlepiej wychodzi to tam, gdzie pracują chłodnie, przechowalnie i nawadnianie. Rachunek psują natomiast odbiory skupione wyłącznie rano i wieczorem, bo wtedy bez magazynu energii spora część produkcji trafia do sieci. Konkretną odpowiedź daje dopiero analiza faktur z dwunastu miesięcy.
Moc dobieramy do rocznego zużycia i do profilu pracy, a nie do powierzchni dachu. W praktyce w gospodarstwach najczęściej mieścimy się w przedziale od kilkunastu do pięćdziesięciu kilowatów. Powyżej 50 kW zmienia się procedura przyłączenia, dlatego ten próg bywa granicą projektu. Przewymiarowana instalacja nie zwraca się szybciej, tylko kosztuje więcej.
Nie montujemy instalacji na pokryciu azbestowym. Wiercenie i obciążanie takiej płyty to zarówno ryzyko zdrowotne, jak i problem formalny. Rozwiązaniem jest wymiana pokrycia albo przeniesienie instalacji na inny dach lub na konstrukcję gruntową. Mówimy o tym zawsze na etapie wizji lokalnej, a nie dopiero w dniu montażu.
To zależy od mocy oraz od klasy gruntu i zapisów miejscowego planu zagospodarowania. Mniejsze konstrukcje zwykle mieszczą się w zgłoszeniu, natomiast przy większych mocach dochodzi pozwolenie na budowę. Na gruntach wyższych klas bonitacyjnych pojawiają się dodatkowe wymagania. Sprawdzamy to zatem przed projektem, żeby nie zatrzymać inwestycji w połowie.
Do 50 kW instalacja jest mikroinstalacją: wystarczy zgłoszenie do operatora i wymiana licznika. Powyżej tego progu trzeba wystąpić o warunki przyłączenia, przygotować projekt i liczyć się z dłuższym procesem. Przy naprawdę dużych mocach dochodzi jeszcze pozwolenie na budowę. Obie ścieżki prowadzimy natomiast w imieniu gospodarstwa.
W całości raczej nie, ponieważ suszarnia bierze bardzo dużą moc przez krótki czas. Instalacja obniży natomiast koszt tej energii i odciąży przyłącze w godzinach największego nasłonecznienia. Jeżeli problemem są przekroczenia mocy umownej, dokładamy magazyn energii, który przejmuje szczyty. Bez danych z licznika nikt natomiast nie policzy tego uczciwie.
Nie zawsze, ale w gospodarstwach argumenty za nim są mocniejsze niż w domu. Po pierwsze, część odbiorów pracuje rano i wieczorem, czyli poza szczytem produkcji. Poza tym na wsi częściej zdarzają się zaniki napięcia, a dojenie i wentylacja nie mogą czekać. Magazyn z funkcją zasilania awaryjnego rozwiązuje oba problemy naraz.
Nigdy w oborze, chlewni ani kurniku. Amoniak i wilgoć korodują elektronikę szybciej, niż większość ludzi się spodziewa, a gwarancja tego nie obejmuje. Falownik trafia więc do pomieszczenia technicznego albo na zewnątrz, w obudowie o odpowiedniej klasie szczelności. To zatem jedna z tych decyzji, których skutki widać dopiero po kilku latach.
Częściej niż w mieście, zwłaszcza przy małym kącie nachylenia dachu. Pył z pól, kurz z suszarni i odchody ptaków zbierają się na szkle i realnie obniżają produkcję. Dlatego już na etapie projektu planujemy bezpieczne dojście do modułów. Przegląd łączymy zatem zwykle z serwisem instalacji.
Podstawową ścieżką dla rolników i spółdzielni energetycznych jest program Energia dla Wsi prowadzony przez NFOŚiGW, który łączy dotacje z pożyczkami. Oprócz tego pojawiają się nabory z ARiMR na modernizację gospodarstw oraz programy gminne i wojewódzkie. Warunki i terminy zmieniają się jednak w trakcie roku, dlatego każdą inwestycję sprawdzamy pod aktualny nabór. Dokumenty do wniosku przygotowujemy razem z gospodarstwem.
Rolnik będący czynnym podatnikiem VAT odlicza podatek na zasadach ogólnych, a instalację rozlicza w kosztach przez amortyzację. Rolnik ryczałtowy takiej możliwości nie ma, dlatego liczy się dla niego kwota brutto. Szczegóły warto potwierdzić z księgowością, ponieważ zależą od formy rozliczenia gospodarstwa.
W net-billingu nadwyżka trafia do sieci, a jej wartość zasila depozyt prosumencki, z którego opłacane są późniejsze zakupy. Problem w tym, że energię oddajesz taniej, niż potem ją odkupujesz. Dlatego w gospodarstwach opłaca się przede wszystkim zużywać produkcję na miejscu, a resztę odkładać w magazynie energii. Sprzedaż nadwyżek traktujemy jako dodatek, a nie jako podstawę opłacalności.
Faktury za ostatnie dwanaście miesięcy oraz kilka zdjęć dachu wystarczą, żeby powiedzieć, czy fotowoltaika dla gospodarstw rolnych ma u Was sens i jaka moc będzie właściwa. Jeżeli układ się nie broni, mówimy to wprost. Pozostałe rozwiązania dla wsi zebraliśmy natomiast na stronie dla rolnika, a gotowe instalacje w naszych realizacjach.