Pompa ciepła zamienia 1 kWh prądu na 3-5 kWh ciepła, bo większość energii bierze z otoczenia za darmo. Rodzajów są cztery i różnią się nie ceną, lecz tym, czego wymagają od Twojej działki i instalacji. Poniżej tłumaczymy, jak działają i którą wybrać.
Dobieramy urządzenie do budynku, instalacji i działki - od jednej jednostki ogrzewającej pomieszczenie po pompę obsługującą całe ogrzewanie wraz z ciepłą wodą użytkową.
Pompa ciepła powietrze-woda najczęściej wybierany wariantPompa ciepła to dziś najtańszy w eksploatacji sposób ogrzewania domu, o ile zostanie dobrana do konkretnego budynku. Dlatego zamiast zaczynać od marek i cenników, zaczynamy od tego, jak to urządzenie w ogóle działa i czym różnią się jego cztery rodzaje.
Różnica między nimi nie sprowadza się do ceny. Każdy wariant czegoś od Ciebie wymaga: miejsca na jednostkę zewnętrzną, dużej działki, odwiertów, a czasem zbiornika wodnego albo wydajnej studni. To te wymagania, a nie katalog, zawężają wybór do jednej albo dwóch opcji.
Poniżej przechodzimy przez wszystkie cztery rodzaje, tłumaczymy parametry, na które naprawdę warto patrzeć, i pokazujemy, co musi spełniać budynek, żeby pompa pracowała tanio.
To jedno zdanie tłumaczy całą przewagę tej technologii. Kocioł wytwarza ciepło, spalając paliwo. Pompa ciepła zachowuje się inaczej: przenosi ciepło, które już istnieje, z zewnątrz do środka budynku. Prąd zużywa nie na grzanie, tylko na napęd tego transportu.
Czynnik roboczy krąży w zamkniętym obiegu i odparowuje już przy bardzo niskiej temperaturze. Dzięki temu zabiera energię nawet z mroźnego powietrza albo z gruntu.
Sprężony gaz mocno się nagrzewa - to ten sam efekt, który czujesz w pompce od roweru. Tutaj zużywany jest prąd i tylko tutaj.
Gorący czynnik przekazuje energię wodzie w instalacji albo wprost powietrzu w pomieszczeniu, po czym wraca na początek obiegu i wszystko zaczyna się od nowa.
COP mówi, ile ciepła urządzenie oddaje z jednej kilowatogodziny prądu w danym momencie. SCOP uśrednia to przez cały sezon grzewczy, uwzględniając zarówno łagodny listopad, jak i mroźny styczeń - dlatego to właśnie SCOP opisuje rzeczywistość.
SCOP równy 4 oznacza, że z każdej kilowatogodziny prądu dom dostaje cztery kilowatogodziny ciepła. Trzy z nich pochodzą z darmowego otoczenia, a płacisz tylko za jedną. Na tym polega cała ekonomia pompy ciepła.
Nazwa każdego typu opisuje dwie rzeczy: z czego pompa odbiera ciepło i czemu je oddaje. „Powietrze-woda" znaczy więc: bierze z powietrza, grzeje wodę w instalacji.
| Rodzaj | Źródło ciepła | Co ogrzewa | Czego wymaga | Sezonowa sprawność |
|---|---|---|---|---|
| Powietrze-woda | powietrze zewnętrzne | wodę w instalacji i ciepłą wodę użytkową | miejsca na jednostkę zewnętrzną | zwykle 3,5-4,5 |
| Glikol-woda (gruntowa) | grunt przez kolektor lub odwierty | wodę w instalacji i ciepłą wodę użytkową | dużej działki albo odwiertów pionowych | zwykle 4-5 |
| Woda-woda | woda gruntowa, staw, jezioro lub rzeka | wodę w instalacji i ciepłą wodę użytkową | zbiornika lub wydajnej studni oraz pozwoleń | często 5 i więcej |
| Powietrze-powietrze (klimatyzacja) | powietrze zewnętrzne | powietrze w pomieszczeniu - bez ciepłej wody | tylko miejsca na jednostki | nawet do 5 |
Zwróć uwagę na ostatni wiersz. Klimatyzator z funkcją grzania to również pompa ciepła, a jego sezonowa sprawność bywa wyższa niż pompy grzejącej wodę. Wyjaśniamy, dlaczego tak jest, w dalszej części.
Najczęściej montowane rozwiązanie i w większości domów najlepszy stosunek efektu do kosztu. Jednostka zewnętrzna odbiera ciepło z powietrza, wewnętrzna oddaje je do instalacji grzewczej i do zasobnika ciepłej wody.
Zalety. Nie wymaga odwiertów ani dużej działki, więc montaż trwa dni, a nie tygodnie. Obsługuje całe ogrzewanie i ciepłą wodę użytkową. Latem większość modeli potrafi też chłodzić, jeśli instalacja jest do tego przygotowana.
Ograniczenia. Sprawność spada wraz z temperaturą zewnętrzną - im mroźniej, tym mniej ciepła z jednej kilowatogodziny. Jednostka zewnętrzna pracuje, więc wydaje dźwięk i trzeba mądrze wybrać jej miejsce. Do tego dochodzi warunek najważniejszy: instalacja musi pracować na niskiej temperaturze zasilania.
To ostatnie jest kluczowe. Pompa oddaje najwięcej ciepła z jednej kilowatogodziny wtedy, gdy grzeje wodę do 30-40°C, czyli przy ogrzewaniu podłogowym albo przy dużych grzejnikach. Zmuszona do 60-70°C, jak stary kocioł, traci część swojej przewagi.
Nie jest jednak tak, że dom z grzejnikami wyklucza pompę ciepła. Na rynku są konstrukcje wysokotemperaturowe, przygotowane do pracy na zasilaniu rzędu 55-60°C, a część z nich utrzymuje moc grzewczą także przy niskich temperaturach zewnętrznych, bez wspomagania grzałką elektryczną.
Kosztują więcej od zwykłych pomp powietrze-woda i to jest ich jedyna realna wada. W zamian pozwalają zamienić kocioł na pompę bez przebudowy instalacji, co przy domu z grzejnikami bywa tańsze niż wymiana całego ogrzewania na podłogowe. Dlatego przy modernizacji zawsze porównujemy oba warianty, zanim cokolwiek zaproponujemy.
Źródłem ciepła jest grunt, którego temperatura kilka metrów pod powierzchnią pozostaje stabilna przez cały rok. Pompa nie odczuwa więc mrozu i w styczniu pracuje tak samo dobrze jak w listopadzie.
Rury układane płytko na dużej powierzchni. Rozwiązanie tańsze od odwiertów, ale wymaga sporej, wolnej działki - takiej, której przez lata nie zabudujesz ani nie zadrzewisz.
Po ułożeniu kolektora teren trzeba odtworzyć, więc prace ziemne obejmują praktycznie cały ogród.
Kilka odwiertów o głębokości rzędu stu metrów, zajmujących niewiele miejsca na powierzchni. Rozwiązanie skuteczne i trwałe, lecz kosztowne - samo wiercenie bywa najdroższą pozycją całej inwestycji.
Dochodzą do tego formalności geologiczne i dostęp ciężkiego sprzętu na działkę.
Bilans wygląda tak: sprawność wyższa niż w pompie powietrznej, praca cicha, jednostka schowana w budynku. Koszt inwestycji jest natomiast wyraźnie wyższy, a różnica w rachunku rzadko nadgania tę różnicę szybko. Dlatego gruntową pompę ciepła polecamy przede wszystkim przy nowych budynkach z dużą działką, gdzie prace ziemne i tak trwają.
Najbardziej wydajna z całej czwórki, bo woda gruntowa ma przez cały rok stabilną i stosunkowo wysoką temperaturę. Problem leży gdzie indziej: trzeba mieć skąd tę wodę wziąć.
Potrzebna jest wydajna studnia, staw, jezioro lub rzeka, i to nie w charakterze ozdoby - źródło musi zapewnić odpowiedni przepływ przez całą zimę. Woda powinna mieć też właściwy skład, bo zanieczyszczenia i związki żelaza potrafią zamulić wymiennik.
Dochodzą formalności: pobór i zrzut wody wymagają zgód wodnoprawnych, a układ dwóch studni - czerpalnej i zrzutowej - bada się przed projektem. Eksploatacja wymaga też uwagi, bo studnie z czasem tracą wydajność.
Podsumowując bez owijania: rozwiązanie znakomite tam, gdzie warunki naturalne są sprzyjające, ale przy typowym domu na osiedlu po prostu nierealne. W praktyce realizujemy je rzadko i zawsze po sprawdzeniu wydajności źródła.
Wiele osób nie wie, że urządzenie kupione do chłodzenia latem jest zimą jednym z najtańszych sposobów ogrzewania. Zasada działania jest identyczna jak w pompie do wody - różnica polega tylko na tym, czemu urządzenie oddaje ciepło.
Pompa powietrze-woda musi podgrzać wodę do 30-55°C. Klimatyzator oddaje ciepło wprost do powietrza o temperaturze pokojowej, więc pokonuje mniejszą różnicę temperatur - a im mniejsza różnica, tym wyższa sprawność. Stąd sezonowe wartości sięgające 5.
Nie ogrzeje ciepłej wody użytkowej i nie zasili instalacji grzejnikowej. Ciepło trafia do pomieszczenia, w którym wisi jednostka, więc ogrzewa tam, gdzie stoi, a nie w całym domu naraz.
Najniższy koszt wejścia z całej czwórki, montaż w jeden dzień, brak ingerencji w kotłownię i instalację. Do tego chłodzenie latem, którego żadna pompa do wody nie da bez dodatkowych urządzeń.
To urządzenie traktujemy jako pełnoprawne źródło ciepła, a nie jako ciekawostkę. W domach z fotowoltaiką bywa najszybszym sposobem, żeby zacząć grzać własnym prądem zamiast kupowanym paliwem.
Sprawność pompy zależy od tego, jak wysoko musi podgrzać wodę. Im gorzej ocieplony budynek i im mniejsze grzejniki, tym wyższej temperatury potrzebuje instalacja - a każdy stopień w górę odbiera pompie część jej przewagi.
Ocieplone ściany, dach i wymienione okna zmniejszają zapotrzebowanie na ciepło. Dzięki temu wystarczy mniejsza pompa pracująca na niższej temperaturze, więc oszczędzasz dwa razy: na urządzeniu i na prądzie.
Ogrzewanie podłogowe pracuje przy 30-40°C i jest dla pompy warunkiem idealnym. Grzejniki też się nadają, o ile są odpowiednio duże - a przy małych rozwiązaniem bywa pompa wysokotemperaturowa pracująca na 55-60°C, droższa, lecz niewymagająca przebudowy instalacji.
Najpierw termomodernizacja, potem dobór pompy. Odwrotna kolejność kończy się urządzeniem przewymiarowanym, kupionym pod stare, wysokie zapotrzebowanie budynku.
Jeśli dom nie jest jeszcze docieplony, tym bardziej warto zacząć od jednej jednostki powietrze-powietrze. Ogrzewa ona powietrze, więc temperatura wody w instalacji przestaje mieć znaczenie - i to jedyny wariant, który w takim budynku działa dobrze od pierwszego dnia.
Wszystko powyżej dotyczy każdego domu. Jeśli jednak na dachu pracuje fotowoltaika, rachunek za ogrzewanie liczy się inaczej - i warto zrobić to wyliczenie osobno.
Instalacja fotowoltaiczna produkuje najwięcej latem, czyli dokładnie wtedy, gdy dom potrzebuje najmniej energii. Nadwyżki trafiają do sieci i rozliczasz je po cenie znacznie niższej niż ta, którą płacisz, kupując energię z powrotem. Równolegle przez całą zimę kupujesz gaz albo inne paliwo do kotła.
Pompa ciepła łączy te dwie sprawy w jedną. Ogrzewanie przenosi się z paliwa na prąd, a prąd masz własny - prosto z produkcji, z magazynu energii albo z depozytu zbudowanego w cieplejszych miesiącach.
Skala różnicy bierze się z fizyki. Z 1 kWh prądu pompa ciepła robi 3-5 kWh ciepła, a kocioł z 1 kWh paliwa nie zrobi nawet jednej kilowatogodziny. Przestajesz więc kupować paliwo i zaczynasz zużywać energię, którą wcześniej oddawałeś za bezcen.
Wymiana całego ogrzewania to poważna decyzja i rozumiemy, że nie każdy jest na nią gotowy - z powodu kosztu, rodzaju instalacji albo zwykłej ostrożności. Jest jednak droga pośrednia, dzięki której sprawdzisz pompę ciepła na własnym domu, przy niewielkim wydatku.
Jedno zastrzeżenie na wstępie: opisana niżej oszczędność zakłada, że masz fotowoltaikę. Wtedy prąd na ogrzewanie bierzesz w dużej części z własnej produkcji, zamiast kupować paliwo. Bez instalacji fotowoltaicznej rachunek wygląda inaczej i trzeba go policzyć osobno.
Ta ścieżka ma jedną wielką zaletę: nie wymaga zaufania na słowo. Sprawdzasz technologię na własnym domu, przy niewielkim wydatku, i dopiero potem podejmujesz większą decyzję. Przy okazji zyskujesz chłodzenie latem.
Skoro grzanie prądem się opłaca, kusi najprostsza droga: kocioł elektryczny, maty grzewcze pod płytkami albo elektryczna podłogówka. Instalacja jest tania i szybka, więc oferta wygląda atrakcyjnie. Rachunek wygląda gorzej.
Grzałka, mata i kocioł elektryczny zamieniają 1 kWh prądu dokładnie w 1 kWh ciepła. To fizyczna granica, powyżej której nie da się wyjść żadną technologią ani sterowaniem.
Pompa ciepła z tej samej kilowatogodziny robi 3 do 5 kWh, bo większość energii bierze z otoczenia za darmo. Różnica w rachunku jest więc trzy- lub czterokrotna.
W małych pomieszczeniach rzadko używanych, jako ogrzewanie uzupełniające albo komfortowe - mata pod płytkami w łazience jest tu klasykiem i nikt nie liczy jej jako źródła ciepła dla domu.
Kłopot zaczyna się wtedy, gdy ktoś proponuje takie rozwiązanie jako główne ogrzewanie budynku. Wtedy niska cena montażu wraca do Ciebie co miesiąc przez następne dwadzieścia lat.
Te trzy elementy mają sens przede wszystkim razem. Każdy z osobna działa, lecz dopiero komplet zamyka obieg energii w budynku.
Trzeba jednak od razu powiedzieć, że ten układ pracuje latem i zimą zupełnie inaczej. Bez zrozumienia tej różnicy łatwo pomylić się w wyliczeniach.
Latem pompa ciepła nie ogrzewa domu - przygotowuje wyłącznie ciepłą wodę użytkową. Jej pracę ustawia się wtedy na godziny dzienne, czyli na czas produkcji z paneli, bo wtedy energia jest własna i nie trzeba jej nigdzie przenosić.
Zimą role się odwracają. Produkcja z paneli jest najniższa, a pompa pracuje najintensywniej, więc pokrycie zużycia bieżącą produkcją jest niemożliwe. I właśnie na to przygotowuje się przez wcześniejsze miesiące.
Nadwyżki oddane do sieci zamieniają się w depozyt - środki, z których rozliczasz późniejsze zakupy energii. Kluczowe jest to, o której godzinie tę nadwyżkę sprzedasz, bo ceny w ciągu doby potrafią różnić się wielokrotnie.
Tym zajmują się magazyn energii i system EMS - i to jest ich główne zadanie w cieplejszej części roku. Nie przenoszą energii na wieczór, bo latem nie ma jej na co zużyć. Zamiast tego przetrzymują nadwyżkę i oddają ją w najdroższych godzinach, żeby zbudować możliwie wysoki depozyt.
Ten depozyt wykorzystujesz zimą, gdy panele produkują najmniej, a pompa ciepła pobiera najwięcej. Magazyn pełni wtedy inną rolę niż latem: pozwala kupować energię w tanich godzinach i omijać te najdroższe.
Złożenie trzech elementów - fotowoltaiki, magazynu z systemem EMS i pompy ciepła - sprawia więc, że prąd i ogrzewanie przez cały rok mogą kosztować ułamek tego, co płacisz dziś. Skala zależy od budynku i od zużycia, dlatego liczymy to na konkretnych danych, a nie na hasłach.
Zamiast porównywać marki, odpowiedz najpierw na te pytania. Wynik podpowie typ urządzenia szybciej niż jakikolwiek katalog.
Zebraliśmy pytania, które słyszymy najczęściej. Wszystkie odpowiedzi są widoczne od razu, bez rozwijania.
Pompa ciepła nie wytwarza ciepła, tylko je przenosi z otoczenia do budynku. Czynnik roboczy odparowuje przy bardzo niskiej temperaturze, zabierając energię z powietrza, gruntu lub wody, a sprężarka podnosi jego temperaturę na tyle, by dało się ją oddać do domu.
Prąd zużywany jest wyłącznie na napęd tego obiegu, nie na samo grzanie. Dlatego z jednej kilowatogodziny energii elektrycznej dom dostaje kilka kilowatogodzin ciepła.
COP to stosunek oddanego ciepła do zużytego prądu w konkretnym momencie. SCOP uśrednia ten wynik przez cały sezon grzewczy, uwzględniając i łagodny listopad, i mroźny styczeń.
Przy porównywaniu ofert patrz na SCOP, bo opisuje rzeczywistą pracę. Wartość 4 oznacza, że trzy czwarte dostarczonego ciepła pochodzi z darmowego otoczenia.
Działa. Czynnik roboczy odparowuje w temperaturach głęboko ujemnych, więc urządzenie potrafi odebrać energię nawet z bardzo zimnego powietrza.
Spada natomiast sprawność: im niższa temperatura na zewnątrz, tym mniej ciepła z jednej kilowatogodziny prądu. Pompy gruntowe i wodne tego problemu praktycznie nie mają, bo ich źródło ma stabilną temperaturę przez cały rok.
Tak - to pompa ciepła powietrze-powietrze. Zasada działania jest identyczna, a jedyna różnica polega na tym, że ciepło trafia wprost do powietrza w pomieszczeniu zamiast do wody w instalacji.
Model z funkcją grzania pracuje zimą w odwróconym obiegu i jest jednym z najtańszych sposobów ogrzewania prądem, jakie można dziś kupić.
W większości przypadków powietrze-woda - nie dlatego, że ma najwyższą sprawność, lecz dlatego, że nie wymaga odwiertów, dużej działki ani zbiornika wodnego. To najlepszy kompromis między efektem a kosztem.
Jeśli budujesz dom na dużej działce i prace ziemne i tak trwają, warto policzyć wariant gruntowy. Przy ograniczonym budżecie najrozsądniej zacząć od jednostki powietrze-powietrze.
Dostępu do gruntu jako źródła ciepła, a to oznacza albo kolektor poziomy na dużej, wolnej powierzchni, albo odwierty pionowe sięgające zwykle około stu metrów.
Kolektor wyklucza późniejszą zabudowę i nasadzenia na tym terenie. Odwierty zajmują mało miejsca, ale są kosztowne i wymagają wjazdu ciężkiego sprzętu oraz formalności geologicznych.
Realnego źródła wody o sprawdzonej wydajności: stawu, jeziora, rzeki albo wydajnej studni. Źródło musi utrzymać przepływ przez całą zimę, a woda mieć odpowiedni skład, bo zanieczyszczenia potrafią zamulić wymiennik.
Do tego dochodzą zgody wodnoprawne na pobór i zrzut wody. Sprawność jest najwyższa z całej czwórki, ale przy typowym domu na osiedlu ten wariant po prostu odpada.
Bo pokonuje mniejszą różnicę temperatur. Pompa powietrze-woda musi podgrzać wodę do 30-55°C, a jednostka powietrze-powietrze oddaje ciepło wprost do powietrza o temperaturze pokojowej.
Im mniejsza różnica między źródłem a odbiornikiem, tym mniej pracy wykonuje sprężarka. Stąd sezonowe wartości sięgające 5, czyli wyższe niż w typowej pompie grzejącej wodę.
Jedna jednostka ogrzeje przede wszystkim pomieszczenie, w którym wisi, oraz częściowo przestrzeń otwartą wokół niego. Ciepło rozchodzi się powietrzem, więc zamknięte pokoje na piętrze pozostaną chłodniejsze.
Rozwiązaniem bywa układ kilku jednostek na jednej jednostce zewnętrznej. Klimatyzacja nie przygotuje natomiast ciepłej wody użytkowej - do tego potrzebna jest pompa grzejąca wodę.
Warianty powietrze-woda, glikol-woda i woda-woda obsługują zarówno ogrzewanie, jak i ciepłą wodę użytkową - zwykle poprzez zasobnik współpracujący z jednostką.
Powietrze-powietrze tego nie zrobi. Jeśli zależy Ci wyłącznie na ciepłej wodzie, osobnym rozwiązaniem jest mała pompa ciepła do CWU pracująca na powietrzu z pomieszczenia technicznego.
Przy własnej fotowoltaice zwykle tak, bo grzejesz wtedy energią, którą i tak produkujesz, zamiast kupować paliwo. Kocioł z jednej kilowatogodziny paliwa daje mniej niż jedną kilowatogodzinę ciepła, pompa - od trzech do pięciu.
Wynik zależy jednak od budynku. W domu nieocieplonym, z małymi grzejnikami wymagającymi 70°C, przewaga pompy wyraźnie maleje i najpierw warto zająć się instalacją albo termomodernizacją.
Od jednej jednostki powietrze-powietrze w największym pomieszczeniu, najczęściej w salonie z kuchnią. Montaż trwa dzień, nie wymaga ruszania kotłowni i niczego nie przesądza na przyszłość. Największą oszczędność zobaczysz wtedy, gdy masz już fotowoltaikę.
Zakręcasz grzejniki w tym pomieszczeniu, a kocioł przestaje ogrzewać największą część domu. Zużycie paliwa spada zwykle o kilkadziesiąt procent, a po sezonie masz własne liczby zamiast obietnic.
Jako główne ogrzewanie - nie. Grzałka, mata i kocioł elektryczny zamieniają 1 kWh prądu dokładnie w 1 kWh ciepła i żadna technologia tego nie przeskoczy.
Pompa ciepła z tej samej energii robi trzy do pięciu kilowatogodzin, więc rachunek różni się kilkukrotnie. Ogrzewanie oporowe ma sens wyłącznie jako uzupełnienie: mata w łazience, grzejnik w rzadko używanym pomieszczeniu.
Całości nie pokryje i nikt uczciwy tego nie obieca. Grudzień i styczeń to miesiące najniższej produkcji i jednocześnie najwyższego zapotrzebowania na ciepło.
Pokryje natomiast znaczną część sezonu przejściowego - wiosnę i jesień. Resztę pokrywa depozyt zbudowany w cieplejszych miesiącach, gdy nadwyżki sprzedawane były w najdroższych godzinach. W skali roku udział własnej energii w kosztach ogrzewania rośnie wyraźnie.
Pomaga, choć inaczej latem i inaczej zimą. W cieplejszej części roku pompa grzeje tylko ciepłą wodę, więc magazyn wraz z systemem EMS buduje depozyt: przetrzymuje nadwyżkę i oddaje ją do sieci w najdroższych godzinach.
Zimą jego rola się zmienia. Produkcja z paneli jest wtedy niska, a magazyn pozwala kupować energię w tanich godzinach i omijać te najdroższe, gdy pompa pracuje najintensywniej.
Nadwyżki oddane do sieci zamieniają się w depozyt, czyli środki, z których rozliczasz późniejsze zakupy energii. Ponieważ ceny w ciągu doby różnią się wielokrotnie, znaczenie ma nie tylko ile energii oddasz, ale o której godzinie.
Tym steruje EMS razem z magazynem. Latem pompa ciepła grzeje wyłącznie ciepłą wodę - i tę pracę ustawia się na godziny dzienne - więc nadwyżki nie ma na co zużyć w domu. Zamiast oddawać je byle kiedy, układ sprzedaje je w najdroższych godzinach i buduje zapas, z którego rozliczasz zimowe rachunki.
Rozrzut jest duży, bo pod jedną nazwą kryją się bardzo różne instalacje. Najtańsza jest jednostka powietrze-powietrze, potem powietrze-woda z zasobnikiem, a najdroższe pozostają warianty gruntowe i wodne.
Przy pompie gruntowej największą pozycją bywa nie samo urządzenie, lecz odwierty albo prace ziemne. Dlatego wycenę zawsze przygotowujemy po obejrzeniu budynku i działki.
Zadziała, pod warunkiem że grzejniki są odpowiednio duże. Duża powierzchnia oddawania ciepła pozwala obniżyć temperaturę wody, a właśnie od niej zależy sprawność pompy.
Przy małych grzejnikach zaprojektowanych pod kocioł są dwa wyjścia. Wymiana kilku z nich na większe bywa tańsza niż różnica w rachunkach przez kolejne lata. Alternatywą jest pompa wysokotemperaturowa, przygotowana do pracy na 55-60°C - droższa, ale pozwalająca zostawić instalację bez zmian.
To pompa ciepła przygotowana do pracy na zasilaniu rzędu 55-60°C, czyli na temperaturach typowych dla instalacji grzejnikowej. Część takich konstrukcji utrzymuje moc grzewczą również przy niskich temperaturach zewnętrznych, bez wspomagania grzałką elektryczną.
Kosztuje więcej od zwykłej pompy powietrze-woda, ale pozwala zamienić kocioł na pompę bez przebudowy instalacji. W domu z grzejnikami bywa to tańsze niż wymiana całego ogrzewania na podłogowe, dlatego przy modernizacji warto porównać oba warianty.
Nie zawsze trzeba, ale prawie zawsze warto - i w tej właśnie kolejności. Ocieplony budynek potrzebuje mniej ciepła, więc wystarczy mniejsza pompa pracująca na niższej temperaturze.
Odwrotna kolejność kończy się urządzeniem dobranym pod stare, wysokie zapotrzebowanie. Po termomodernizacji okazuje się przewymiarowane, a zapłaciłeś za nie z góry.
Jednostka zewnętrzna pracuje, więc wydaje dźwięk - przede wszystkim od wentylatora i sprężarki. Nowoczesne urządzenia są ciche, lecz nie bezgłośne.
Kluczowe jest miejsce montażu: z dala od okien sypialni, najlepiej nie w wąskim przejściu między budynkami, gdzie dźwięk się odbija. Pompy gruntowe i wodne mają całą część maszynową w budynku, więc na zewnątrz nie słychać ich wcale.
Jednostka powietrze-powietrze chłodzi w standardzie i robi to bardzo skutecznie. Pompy grzejące wodę potrafią chłodzić tylko wtedy, gdy mają taką funkcję, a instalacja jest do niej przygotowana.
Przy ogrzewaniu podłogowym mówimy o chłodzeniu pasywnym, które łagodnie obniża temperaturę, ale nie działa jak klimatyzacja. To ważna różnica przy planowaniu komfortu latem.
Wymaga niewiele: okresowego sprawdzenia ciśnień w obiegu, czystości wymiennika i parametrów pracy. Nie ma tu komina, przeglądu kominiarskiego ani dostaw paliwa.
Warto natomiast raz na jakiś czas zajrzeć w dane pracy urządzenia. Rosnące zużycie prądu przy tej samej pogodzie bywa pierwszym sygnałem, że coś wymaga regulacji.
Jednostka powietrze-powietrze to zwykle jeden dzień pracy. Pompa powietrze-woda z zasobnikiem ciepłej wody - kilka dni, zależnie od stanu kotłowni i instalacji.
Warianty gruntowy i wodny trwają najdłużej, bo dochodzą prace ziemne, odwierty lub studnie, a przed nimi formalności. Tam mówimy o tygodniach, nie o dniach.
Podpowiemy, który wariant ma u Ciebie sens - od jednej jednostki w salonie po pełną pompę ciepła z ciepłą wodą. Jeśli najpierw warto zająć się czymś innym niż zakup urządzenia, powiemy to wprost.