Większość gospodarstw rozlicza się w taryfie G, czyli tej samej co zwykłe domy. Problem w tym, że w taryfie G rynek konkurencyjny praktycznie nie działa, ponieważ większość spółek obrotu jej po prostu nie obsługuje. Dlatego pierwsze pytanie, jakie zadajemy gospodarstwu, nie brzmi „ile płacicie za kilowatogodzinę", tylko „jaką macie taryfę".
Analizę zaczynamy od faktury, bo to na niej widać taryfę, moc umowną i strukturę opłat. Dopiero potem rozmawiamy z rynkiem w imieniu gospodarstwa.

Część naszego zespołu pracowała na rynku energii, zanim trafiła do fotowoltaiki. Umowę gospodarstwo podpisuje natomiast bezpośrednio ze spółką obrotu.
Rozmowa o tańszym prądzie w gospodarstwie wygląda inaczej niż w firmie. Zanim w ogóle pojawi się temat stawki za megawatogodzinę, trzeba sprawdzić jedną rzecz: grupę taryfową wpisaną na fakturze.
Większość gospodarstw rozlicza się w grupie G, czyli dokładnie tak jak zwykłe domy jednorodzinne. Ceny w tej grupie zatwierdza regulator, a spółki obrotu rzadko przygotowują dla niej oferty konkurencyjne. Formalnie wolny rynek istnieje, praktycznie nie ma z kim rozmawiać.
Rynek otwiera się dopiero przy taryfie przemysłowej, oznaczanej literą C albo B. Wtedy gospodarstwo staje się dla sprzedawców normalnym partnerem i może wybierać model rozliczenia tak samo jak zakład produkcyjny.
Dlatego sprzedaż energii elektrycznej dla rolnictwa zaczynamy zawsze od tego samego pytania. Nie od tego, ile płacicie, lecz od tego, w jakiej grupie jesteście rozliczani. Stawki i warunki taryf publikuje Urząd Regulacji Energetyki.
Trzy grupy, z którymi spotykamy się w gospodarstwach. Różnią się nie tylko ceną energii, lecz również sposobem naliczania opłat za dystrybucję.
| Grupa | Kogo dotyczy | Co z tego wynika |
|---|---|---|
| Grupa G | Rozliczenie jak gospodarstwo domowe | Ceny energii dla tej grupy zatwierdza regulator, a sprzedawcy rzadko przygotowują dla niej oferty konkurencyjne. Wybór jest więc niewielki albo żaden. |
| Grupa C, niskie napięcie | Odbiór związany z działalnością | To próg, od którego zaczyna się realny rynek. Pojawia się opłata za moc umowną, natomiast otwiera się dostęp do ofert spółek obrotu. |
| Grupa B, średnie napięcie | Własna stacja transformatorowa | Wariant dla dużych gospodarstw, przetwórni i suszarni o dużym poborze. Rozliczenie jest bardziej złożone, ale i oferty bywają korzystniejsze. |
Zmiana taryfy to nie sztuczka księgowa. Przejście z grupy G do C zmienia również sposób naliczania dystrybucji, a do rachunku dochodzi opłata za moc umowną. Przy niewielkim zużyciu potrafi to zjeść całą oszczędność na energii. Dlatego liczymy cały rachunek, a nie jedną jego pozycję, i czasem kończy się to rekomendacją, żeby zostać przy G.
Odpowiedź sprowadza się do skali zużycia. Im więcej prądu gospodarstwo bierze z sieci, tym mocniej działa różnica w cenie energii i tym łatwiej pokryć wyższe opłaty stałe.
W praktyce zmiana broni się najczęściej tam, gdzie pracują chłodnie i przechowalnie, suszarnia zboża, nawadnianie albo przetwórstwo na miejscu. Tam rachunek roczny jest na tyle duży, że kilka procent różnicy robi konkretną kwotę.
Słabiej wygląda to w gospodarstwach o niewielkim poborze, gdzie prąd idzie głównie na dom i oświetlenie budynków. Tam oszczędność bywa symboliczna, a formalności i opłata za moc umowną potrafią ją skasować.
Nie zgadujemy tego. Bierzemy faktury z dwunastu miesięcy i pokazujemy dwie kolumny: ile płacicie dziś i ile płacilibyście po zmianie. Jeżeli różnica jest w granicach błędu, mówimy wprost, że nie warto.
Po przejściu na taryfę przemysłową pojawia się wybór, którego wcześniej nie było. Gospodarstwo może zdecydować, czy chce ceny stałej na cały okres umowy, rozliczenia zależnego od notowań giełdowych, czy układu, w którym część wolumenu jest zabezpieczona, a reszta idzie za rynkiem.
Wybór nie jest jednak obojętny i zależy od tego, czy gospodarstwo potrafi przesuwać pobór w ciągu doby. Obiekt z magazynem energii oraz systemem zarządzania energią realnie decyduje, kiedy bierze prąd z sieci, więc może sięgnąć po rozliczenie godzinowe. Tam, gdzie takiej możliwości nie ma, bezpieczniejsza bywa cena stała, ponieważ nikt nie przestawi dojenia na trzecią w nocy.
Godzinowe ceny, od których zależy rozliczenie indeksowane, znajdziecie w notowaniach Towarowej Giełdy Energii. Szczegółowe porównanie samych modeli opisaliśmy natomiast na stronie sprzedaż energii elektrycznej dla firm, żeby nie powtarzać tego samego dwa razy.
Cztery etapy, przy czym pierwszy zajmuje kilka minut i nie kosztuje nic. Wystarczy jedna faktura.
Patrzymy na grupę taryfową, moc umowną i strukturę opłat. Bez tego rozmowa o cenie energii nie ma sensu.
Liczymy, co zyskacie na energii, a co zapłacicie w dystrybucji. Jeżeli wychodzi na zero, mówimy o tym wprost.
Prowadzimy wniosek do operatora, a po zmianie zbieramy oferty od współpracujących spółek obrotu.
Pilnujemy terminów wypowiedzenia oraz rozliczeń, a przed końcem umowy wracamy z nową analizą rynku.
Umowę podpisujecie ze spółką obrotu, nie z nami. Sami energią nie handlujemy i nie mamy własnego portfela do upłynnienia. Występujemy w roli pośrednika, dlatego żadna oferta nie jest dla nas wygodniejsza od innej. Część naszego zespołu pracowała zresztą na rynku energii, zanim trafiła do fotowoltaiki, więc te umowy czytamy od drugiej strony.
Pytania, z którymi dzwonią do nas gospodarze. Odpowiedzi zostawiliśmy otwarte, bez chowania ich w rozwijanych zakładkach.
Formalnie może, praktycznie zwykle nie ma z kim. Większość gospodarstw rozlicza się w grupie taryfowej G, czyli tak jak gospodarstwa domowe, a spółki obrotu rzadko przygotowują oferty dla tej grupy. Rynek konkurencyjny otwiera się dopiero przy taryfie przemysłowej, oznaczanej literą C albo B. Dlatego zaczynamy od sprawdzenia faktury, a nie od zbierania ofert.
Grupa G to rozliczenie przewidziane dla gospodarstw domowych, w którym ceny energii zatwierdza regulator. Grupa C dotyczy odbioru związanego z prowadzoną działalnością i rozlicza się w niej inaczej także dystrybucję. Pojawia się tam opłata za moc umowną, natomiast w zamian gospodarstwo dostaje dostęp do ofert rynkowych. To jest właśnie ta zamiana, którą trzeba policzyć przed decyzją.
Nie i mówimy to od razu, żeby nikt się nie rozczarował. Przy niewielkim zużyciu oszczędność na samej energii bywa mniejsza niż wzrost opłat dystrybucyjnych oraz koszt mocy umownej. Zmiana broni się dopiero wtedy, gdy gospodarstwo zużywa naprawdę dużo prądu, na przykład przez chłodnie, suszarnię albo nawadnianie. Liczymy cały rachunek, a nie jedną jego pozycję.
Grupa C obejmuje odbiór z sieci niskiego napięcia i wystarcza większości gospodarstw. Grupa B dotyczy średniego napięcia, czyli sytuacji, w której obiekt ma własną stację transformatorową. Wchodzi w grę przy przetwórniach, dużych suszarniach i gospodarstwach o naprawdę wysokim poborze. O wyborze decyduje moc przyłączeniowa i sposób zasilania, a nie sama wielkość areału.
Wniosek składa się do operatora sieci dystrybucyjnej, czyli do firmy, która odpowiada za licznik i przyłącze. Prowadzimy tę sprawę za gospodarstwo, ponieważ wymaga ona kompletu dokumentów i cierpliwości. Warto pamiętać, że powrót do poprzedniej grupy bywa obwarowany karencją, dlatego decyzję podejmuje się raz, na podstawie liczb.
Nie, bo cała operacja dzieje się wyłącznie na papierze. Energia płynie tą samą siecią, a operator dystrybucyjny się nie zmienia, ponieważ przypisuje go lokalizacja przyłącza. Zmienia się wyłącznie podmiot, który wystawia fakturę za samą energię.
Tak, a status prosumenta pozostaje bez zmian. Zmiana sprzedawcy nie kasuje ani net-billingu, ani starych zasad rozliczenia, jeżeli gospodarstwo jeszcze z nich korzysta. Różnią się natomiast szczegóły obsługi depozytu prosumenckiego i sposób prezentacji rozliczenia, dlatego porównujemy również ten element ofert. Więcej o samej instalacji piszemy na stronie fotowoltaika dla gospodarstw rolnych.
Rozszerza listę modeli, które w ogóle wchodzą w grę. Gospodarstwo z magazynem energii i systemem zarządzania energią potrafi przesuwać pobór, więc może sięgnąć po rozliczenie zależne od cen godzinowych. Bez tej możliwości bezpieczniejsza bywa cena stała, ponieważ nikt nie przestawi dojenia na trzecią w nocy.
Faktur za ostatnie dwanaście miesięcy oraz aktualnej umowy sprzedaży wraz z okresem wypowiedzenia. Przydaje się również informacja o mocy przyłączeniowej i o tym, czy w gospodarstwie pracuje instalacja wytwórcza. Jeżeli licznik rejestruje profil kwadransowy, prosimy także o te dane, bo pokazują one rytm zużycia.
Analiza faktur i wyliczenie skutków zmiany taryfy nic nie kosztują. Jej wynikiem bywa również szczera odpowiedź, że obecny układ jest dobry i nie warto go ruszać. Wolimy powiedzieć to na początku niż wciągać gospodarstwo w formalności, które nic nie dadzą.
Z kilkoma spółkami obrotu działającymi na polskim rynku. Sami nie handlujemy energią, więc nie zarabiamy na tym, żeby podsunąć akurat jedną konkretną umowę. Jak wygląda ta sama usługa po stronie przedsiębiorstw, opisaliśmy na stronie sprzedaż energii elektrycznej dla firm.
Zostajemy przy gospodarstwie. Pilnujemy terminów wypowiedzenia, zmian warunków oraz poprawności rozliczeń, a przed końcem kontraktu wracamy z analizą rynku. Dzięki temu nikt nie wpada w automatyczne przedłużenie na warunkach, których nie sprawdził.
Wystarczy zdjęcie faktury, żeby powiedzieć, w jakiej grupie taryfowej jest gospodarstwo i czy w ogóle ma sens rozmawiać o zmianie. Jeżeli nie ma, usłyszycie to od razu i nic to nie kosztuje. Pozostałe rozwiązania dla wsi zebraliśmy na stronie dla rolnika, a gotowe instalacje w naszych realizacjach.