Poradnik

Net-billing w pigułce: jak dziś rozliczana jest fotowoltaika?

Krótko i konkretnie: różnice między net-metering a net-billing, ceny godzinowe (RCE), depozyt prosumencki i dlaczego dziś liczy się autokonsumpcja, elastyczność oraz magazyn energii.

W tym poradniku

  • Opusty kontra net-billing - co dokładnie się zmieniło i dlaczego.
  • Depozyt prosumencki - co pokrywa, a czego nie obniży nigdy.
  • Ceny RCE co kwadrans - sprzedajesz po rynku, kupujesz po stawce z taryfy.
  • Ceny ujemne i co one oznaczają dla właściciela instalacji.
  • Teza: dobrze sterowany magazyn potrafi sprzedawać drożej, niż kupujesz.

Chcesz od razu przeliczyć swój przypadek? Skorzystaj z kalkulatora opłacalności, a po dobór mocy i pojemności zajrzyj do poradnika krok po kroku.

Net-billing w pigułce — jak dziś rozliczana jest fotowoltaika, ilustracja poradnika
Punkt wyjścia

Net-billing w pigułce - dwa różne światy rozliczeń

Prosumenci w Polsce rozliczali się dotąd na dwa zupełnie różne sposoby. Najpierw obowiązywał net-metering, czyli opusty. Potem wszedł net-billing, w którym nadwyżka energii jest sprzedawana po cenach rynkowych, a jej wartość trafia na depozyt prosumencki.

Zmiana była dla rynku bolesna, choć nie bezowocna. Jednocześnie wymusiła jednak trzy rzeczy, które dziś decydują o opłacalności: autokonsumpcję, elastyczność oraz magazynowanie energii. Dobrze zaprojektowany układ potrafi więc dziś działać lepiej niż przewymiarowana instalacja z czasów opustów.

Net-metering, czyli opusty

W systemie opustów energię rozliczano metrycznie: kilowatogodzina za kilowatogodzinę. W praktyce działało to jak wirtualny magazyn - oddawałeś nadwyżkę do sieci i odbierałeś ją później, tyle że z potrąceniem. Do 10 kWp operator potrącał 20% energii oddanej, a powyżej 10 kWp potrącenie wynosiło 30%.

W praktyce liczyło się roczne zużycie, dobierało moc paneli pod tę liczbę - często z zapasem - i rachunki spadały bardzo mocno. Bilansowała się bowiem nie tylko energia czynna, ale w dużej mierze również koszty dystrybucji. Zostawały głównie opłaty stałe.

Dlaczego opusty rozjechały sieć

Net-metering miał jedną wadę wbudowaną w konstrukcję: zachęcał do produkcji energii wtedy, gdy obiekt jej nie zużywa, a do odbioru wtedy, gdy fotowoltaika nie pracuje. Przy masowym wzroście liczby instalacji w środku dnia pojawiała się zatem ogromna nadwyżka, a wieczorem i zimą wszyscy odbierali z wirtualnego magazynu naraz.

W sieci niskiego napięcia dawało to konkretne skutki: lokalne wzrosty napięcia, wyłączanie falowników przez zabezpieczenie nadnapięciowe oraz przeciążenia infrastruktury, która historycznie była projektowana pod pobór, a nie pod masowe oddawanie. To nie była kwestia tego, czy operator chce przyjąć energię, tylko realnych ograniczeń sieci i transformatorów w danej okolicy.

Mechanizm

Net-billing i depozyt prosumencki

W net-billingu nie ma już wymiany kilowatogodzina za kilowatogodzinę. Nadwyżka energii jest sprzedawana, a jej wartość - wyrażona w złotówkach - trafia do depozytu prosumenckiego. Sieć przestaje więc być wirtualną baterią kilowatogodzin, a staje się rynkiem, na którym liczy się wartość energii w czasie.

1

Produkujesz nadwyżkę

Energia, której w danej godzinie nie zużyjesz bezpośrednio ani nie zmagazynujesz, trafia do sieci.
2

Nadwyżka jest sprzedawana

Co ważne, po cenie obowiązującej w tej konkretnej godzinie, a nie po cenie, jaką płacisz za zakup.
3

Wartość idzie na depozyt

Depozyt prosumencki jest zatem kwotą w złotówkach, a nie zapasem kilowatogodzin.
4

Depozyt pokrywa rachunek

Dzięki temu rozlicza wartość energii czynnej pobranej z sieci w danym okresie rozliczeniowym.

Czego depozyt nie obniży

To właśnie tutaj najczęściej pojawia się rozczarowanie. Depozyt pokrywa wartość energii czynnej, natomiast nie pokrywa opłat dystrybucyjnych ani opłat stałych. Rachunek nigdy zatem nie spadnie do zera, nawet przy bardzo dużej produkcji i pustym zużyciu.

Ważność depozytu

W praktyce środki na depozycie mają ograniczoną ważność i po roku niewykorzystana część przepada. Część nadwyżki podlega jednak zwrotowi w gotówce, w granicach określonych przepisami. Szczegóły reguluje ustawa o odnawialnych źródłach energii, a zasady bywają aktualizowane, więc warto sprawdzać stan prawny przed decyzją.

Najważniejsza różnica w jednym zdaniu. W opustach oddawałeś kilowatogodziny i odbierałeś kilowatogodziny. W net-billingu sprzedajesz energię po cenie rynkowej z momentu produkcji, a kupujesz po stawce ze swojej taryfy. To właśnie ta różnica, a nie ilość energii, decyduje dziś o rachunku.

Jak do tego doszło

Okres przejściowy: od cen średnich do cen z rynku

Żeby zmiana nie była szokiem, net-billing wprowadzono etapami. Najpierw rozliczano nadwyżki według cen uśrednionych, a docelowo według cen z konkretnych okresów rozliczeniowych. Model uśredniony był przy tym mniej dynamiczny, więc łatwiejszy do zrozumienia, natomiast gorzej oddawał realną wartość energii.

Na początku wiele osób uznało net-billing za opłacalny, ponieważ ceny energii na rynku były wówczas wysokie. Zbiegło się to bowiem z silnym wzrostem cen energii w całej Europie. Później rynek się uspokoił i pojawił się klasyczny konflikt oczekiwań: w rozliczeniu miesięcznym cena sprzedaży energii z fotowoltaiki bywała nawet kilkukrotnie niższa niż cena zakupu.

Wtedy zaczęło się zatem prawdziwe uczenie rynku. Okazało się, że bez autokonsumpcji i elastyczności samą fotowoltaiką nie da się już dociągnąć rachunku tam, gdzie był na opustach.

Ceny w czasie

Ceny RCE: sprzedajesz po rynku, kupujesz po taryfie

To jest punkt, w którym najczęściej dochodzi do nieporozumienia. W net-billingu dwie strony rozliczenia działają bowiem według zupełnie różnych cenników i tylko jedna z nich zmienia się co godzinę.

Nadwyżkę sprzedajesz po RCE, czyli rynkowej cenie energii wyznaczanej osobno dla każdego kwadransa doby - rynek przeszedł bowiem z okresów godzinowych na piętnastominutowe. Energię kupujesz natomiast po stawce z taryfy swojego sprzedawcy, zatwierdzonej przez Urząd Regulacji Energetyki. Ta stawka jest taka sama o dwunastej i o dwudziestej - chyba że masz taryfę strefową albo taryfę dynamiczną.

Element rozliczeniaSprzedaż nadwyżkiZakup energii
Według jakiej cenyRCE - cena rynkowa dla danego kwadransaStawka z taryfy sprzedawcy
Kto ją ustalaRynek, w zależności od podaży i popytuSprzedawca, taryfę zatwierdza URE
Zmienność w ciągu dobyBardzo duża, co 15 minutBrak, poza taryfą strefową lub dynamiczną
W południeZwykle najniższe ceny dobyBez zmian, płacisz stawkę taryfową
WieczoremCeny najwyższe w dobie - i tu pracuje magazynBez zmian, płacisz stawkę taryfową

Skąd bierze się realna strata

Nie z tego, że wieczorem prąd nagle drożeje, bo w standardowej taryfie nie drożeje. Problem polega na czymś innym: oddajesz energię w godzinach, w których rynek płaci najmniej, a kupujesz ją po pełnej stawce taryfowej razem z dystrybucją. Różnica między tymi dwiema liczbami bywa kilkukrotna i to właśnie ona zjada opłacalność.

Kiedy w systemie jest dużo energii ze słońca i wiatru, a zapotrzebowanie jest umiarkowane, RCE spada. Gdy źródła odnawialne nie produkują, RCE rośnie - tyle że wtedy Twoja instalacja też już nie produkuje, więc na tych wysokich cenach nie zarabiasz.

Taryfy dynamiczne - jedyny przypadek, gdy zakup też jest godzinowy

Istnieją taryfy, w których cena zakupu zmienia się razem z rynkiem, w tych samych okresach co RCE. Wtedy tanie południe działa w obie strony, natomiast wieczorny szczyt faktycznie kosztuje więcej. To jednak osobny produkt, który wybiera się świadomie, a domyślnie go nie masz. W taryfie strefowej cena zmienia się z kolei tylko między strefami, według harmonogramu, a nie według rynku.

Ujemne ceny - co oznaczają w praktyce

Zdarzają się również kwadranse, w których RCE schodzi poniżej zera. Prosument nie dopłaca wtedy do energii oddanej do sieci, natomiast ta energia ma dla niego wartość zerową. Innymi słowy: oddajesz ją za darmo. Kluczowe staje się więc, żeby ją zużyć albo zmagazynować, zamiast wypychać do sieci.

Im krótszy okres rozliczeniowy, tym większe znaczenie ma moment. W ciągu doby jest bowiem 96 kwadransów i różnica między najtańszym a najdroższym potrafi być wielokrotna.

Dokładnie z tego powodu liczenie instalacji wyłącznie po kilowatopikach przestało być dobrym pomysłem. Liczba kWp mówi bowiem, ile energii wyprodukujesz, ale nic nie mówi o tym, ile ta energia będzie warta w godzinie, w której powstanie.

Teza

Magazyn i EMS potrafią sprzedawać drożej, niż kupujesz

Skoro cena sprzedaży zmienia się co kwadrans, a cena zakupu stoi w miejscu, to moment oddania energii przestaje być przypadkiem i staje się decyzją. Dokładnie na tym polega praca dobrze ustawionego systemu zarządzania energią.

Magazyn zbiera energię wtedy, gdy rynek płaci za nią najmniej, a oddaje ją do sieci w kwadransach o najwyższym RCE. Ty w tym czasie kupujesz energię po jednej, niezmiennej stawce taryfowej. W efekcie jedna kilowatogodzina sprzedana w najdroższym momencie doby potrafi mieć wartość dwóch lub więcej kilowatogodzin, które później odbierzesz z depozytu prosumenckiego.

Przykład. Instalacja 4 kWp na dachu w systemie opustów dawała rocznie mniej więcej 3200-3500 kWh energii do wykorzystania. Ta sama instalacja, uzupełniona o magazyn i sterowanie, potrafi dziś dać około 6000 kWh - licząc łącznie energię zużytą na miejscu oraz tę, którą kupisz za depozyt zebrany w sezonie. Wynik zależy oczywiście od taryfy i od rozkładu zużycia, dlatego liczy się go dla konkretnego obiektu.

Dlaczego to w ogóle działa

Ponieważ w net-billingu depozyt jest kwotą, a nie zapasem kilowatogodzin. Jeżeli więc zbierzesz go w drogich kwadransach, a wydasz na energię kupowaną po stałej stawce, ta sama złotówka kupi Ci więcej energii, niż odpowiadało jej w momencie sprzedaży. Opusty czegoś takiego nie pozwalały zrobić, bo tam wymiana była sztywna: kilowatogodzina za kilowatogodzinę, z potrąceniem.

Czego to wymaga

Przede wszystkim magazynu o rozsądnej mocy oraz EMS, który zna taryfę, widzi ceny i potrafi zaplanować dobę z wyprzedzeniem. Sam magazyn sterowany prostą regułą „ładuj z nadwyżki, rozładowuj przy poborze” tego nie zrobi, ponieważ nie rozróżnia kwadransa taniego od drogiego.

Co z tego wynika

Co net-billing zmienił na plus

Nowy system wymusił przede wszystkim rozwój rozwiązań, które realnie poprawiają działanie całej instalacji. Paradoksalnie więc układ zbudowany dziś potrafi dawać większą niezależność niż przewymiarowana instalacja sprzed lat, mimo mniej korzystnych zasad rozliczeń.

Autokonsumpcja

Każda kilowatogodzina zużyta na miejscu jest bowiem warta tyle, ile kosztowałby jej zakup wraz z dystrybucją. To zawsze więcej niż cena sprzedaży nadwyżki.

Sterowanie odbiornikami

Bojler, pompę ciepła i ładowanie samochodu przesuwa się w godziny produkcji albo w tańsze okna taryfy. To najtańsza forma elastyczności.

Magazyn energii

Magazyn przenosi własną energię z południa na wieczór. Dzięki temu nie oddajesz jej po najniższej cenie rynkowej, żeby potem odkupić ją po pełnej stawce taryfowej.

System zarządzania energią

EMS planuje z kolei ładowanie i rozładowanie, uwzględnia taryfę oraz prognozę produkcji. Bez niego magazyn pracuje wyłącznie według prostych reguł.

W dobrze zaprojektowanym układzie nie musisz budować ogromnej instalacji tylko po to, żeby nabić kilowatogodziny do wirtualnego magazynu. Zamiast tego korzystasz z energii z paneli w dzień, z magazynu wieczorem i w szczycie, a zimą ładujesz w tańszych oknach taryfy, jeśli masz taryfę strefową.

Wniosek

Dziś wygrywa elastyczność, a nie przewymiarowanie

W net-meteringu najlepiej działało powiększanie instalacji pod roczne zużycie. W net-billingu ta sama strategia prowadzi natomiast do sytuacji, w której w południe oddajesz dużo energii po najniższych cenach rynkowych, a wieczorem odkupujesz ją po pełnej stawce taryfowej. Kolejność myślenia trzeba zatem odwrócić.

1Ile i kiedy zużywamNie tylko roczna suma, ale rozkład zużycia w ciągu doby i w ciągu roku.
2Jak zwiększyć autokonsumpcjęCo da się przesunąć w czasie bez pogorszenia komfortu.
3Czy magazyn i EMS mają sensDopiero tu rozstrzyga się, ile energii warto przenosić na wieczór.
4Dopiero na końcu moc PVLiczba kilowatopików wynika z poprzednich trzech kroków, a nie odwrotnie.

Wniosek. Net-billing nie zabrał opłacalności fotowoltaice - przesunął ją z ilości energii na moment, w którym ta energia jest zużywana. Dlatego dziś instalacja mniejsza, ale zgrana z realnym zużyciem i wsparta magazynem, wypada lepiej niż duża instalacja pracująca na sieć.

FAQ

Net-billing - najczęstsze pytania

Pytania, które wracają w rozmowach najczęściej. Odpowiedzi są celowo krótkie, ponieważ szczegóły zależą od taryfy, zużycia i konkretnego rozliczenia.

Zasady rozliczeń

Czym różni się net-billing od opustów?

W opustach wymieniałeś energię na energię, z potrąceniem 20% lub 30%. W net-billingu sprzedajesz nadwyżkę po cenie rynkowej, a jej wartość w złotówkach trafia na depozyt prosumencki.

Czy depozyt obniży cały rachunek?

Nie. Depozyt pokrywa wartość energii czynnej, natomiast opłaty dystrybucyjne i opłaty stałe płacisz niezależnie od produkcji. Dlatego rachunek nigdy nie zejdzie do zera.

Co się dzieje z niewykorzystanym depozytem?

Środki mają ograniczoną ważność i po roku niewykorzystana część przepada. Część nadwyżki podlega zwrotowi w gotówce, w granicach określonych przepisami, więc warto sprawdzić aktualny stan prawny.

Czy mogę wrócić do opustów?

Nie, ponieważ system opustów został zamknięty dla nowych prosumentów. Osoby, które weszły do niego wcześniej, korzystają z niego przez okres przewidziany przepisami.

Czy net-billing dotyczy też firm?

Zasady rozliczania nadwyżek są analogiczne, natomiast u firm dochodzą jeszcze moc umowna, opłata mocowa oraz rozliczenie mocy biernej. Dlatego rachunek firmowy analizuje się szerzej niż domowy.

Ceny i RCE

Co to jest RCE?

To rynkowa cena energii, wyznaczana osobno dla kolejnych kwadransów doby. Po tej cenie rozliczana jest wyłącznie nadwyżka wprowadzona do sieci, a nie energia, którą kupujesz.

Dlaczego w południe RCE jest niskie?

Ponieważ w środku dnia pracuje najwięcej instalacji fotowoltaicznych naraz, a zapotrzebowanie bywa umiarkowane. Nadpodaż energii zbija więc cenę rynkową, po której sprzedajesz nadwyżkę.

Czy przy ujemnej cenie muszę dopłacić?

Nie, prosument nie dopłaca do energii oddanej do sieci. Taka energia ma jednak dla niego wartość zerową, czyli w praktyce oddaje ją za darmo.

Czy wieczorem płacę za prąd więcej?

W standardowej taryfie nie, ponieważ stawka zakupu jest taka sama przez całą dobę. Cena zmienia się w ciągu dnia tylko wtedy, gdy masz taryfę strefową albo taryfę dynamiczną.

Co z tym zrobić

Czy fotowoltaika nadal się opłaca?

Opłaca się, choć inaczej niż kiedyś. Zysk bierze się dziś głównie z energii zużytej na miejscu, a nie ze sprzedaży nadwyżek, więc opłacalność zależy od dopasowania instalacji do zużycia.

Czy magazyn energii jest konieczny?

Nie zawsze. Jeżeli większość energii zużywasz w ciągu dnia, magazyn daje mniej niż w domu, który pustoszeje do wieczora. Decyduje zatem rozkład zużycia w dobie.

Co daje EMS w net-billingu?

Przede wszystkim planuje ładowanie i rozładowanie magazynu, a także przesuwa pracę odbiorników oraz uwzględnia ceny i prognozę produkcji. Dzięki temu ta sama instalacja pracuje bliżej swojego maksimum.

Czy można sprzedać energię drożej, niż się ją kupuje?

Tak, ponieważ sprzedaż idzie po cenie rynkowej z danego kwadransa, a zakup po stałej stawce taryfowej. Przy dobrze sterowanym magazynie jedna kilowatogodzina oddana w najdroższym momencie doby potrafi pokryć wartość dwóch lub więcej kilowatogodzin kupionych później.

Czy większa instalacja to nadal lepsza instalacja?

Niekoniecznie, ponieważ nadwyżka ponad realne zużycie sprzedaje się po najniższych cenach doby, więc powyżej pewnej wielkości kolejne kilowatopiki dokładają mało. Moc dobiera się dziś na końcu, po ustaleniu zużycia i elastyczności.

Od czego zacząć planowanie?

Przede wszystkim od rachunku i od rozkładu zużycia w dobie. Wielkość układu wynika dopiero z tych danych - opisuje to poradnik jak dobrać fotowoltaikę i magazyn energii.