Dach był już zajęty, a instalacja pracowała na mikroinwerterach. Do takiego układu nie dokłada się po prostu kolejnych paneli. Dlatego produkcję zwiększyliśmy inaczej: obok powstał drugi, niezależny system na gruncie, oparty na modułach Encor 480 W i falowniku Huawei. Stara instalacja pracuje dalej bez żadnych zmian.

Tę rozbudowę fotowoltaiki pod Płockiem wykonał nasz oddział pracujący na Mazowszu Zachodnim: Płock, Gostynin, Sierpc, Płońsk, Kutno, Włocławek, Wyszogród, Sochaczew, Łowicz i Raciąż. Podane rozwiązania dotyczą przy tym tej konkretnej instalacji i jej stanu wyjściowego. Zasady przyłączania mikroinstalacji opisuje Urząd Regulacji Energetyki.
Ta rozbudowa fotowoltaiki pod Płockiem zaczęła się od sytuacji, którą spotykamy coraz częściej. Instalacja pracowała poprawnie, przestała jednak wystarczać. Zużycie w obiekcie wzrosło, natomiast wolnej powierzchni na połaci już nie było.
Naturalnym odruchem jest wtedy pytanie o dołożenie kilku paneli. Tutaj jednak sprawa była trudniejsza, ponieważ istniejący układ pracuje na mikroinwerterach.
Dlaczego o tym piszemy osobno. Mikroinwertery to dobra technologia i nie mamy do niej zastrzeżeń. Warto natomiast wiedzieć, jak wygląda rozbudowa takiego układu, zanim kupi się go z myślą o dokładaniu paneli w przyszłości.
Różnica jest zasadnicza, ponieważ wynika z samej budowy układu. W klasycznej instalacji moduły łączy się w ciągi, a jeden falownik obsługuje je wszystkie. W układzie na mikroinwerterach każdy moduł ma własne urządzenie i oddaje energię już jako prąd przemienny.
Nowy moduł wymaga własnego mikroinwertera z tej samej rodziny. Musi on być przy tym zgodny z mocą i charakterystyką panelu, a często także z konkretnym modelem bramki komunikacyjnej. Producenci zmieniają jednak linie produktowe, więc po kilku latach dobranie zgodnego urządzenia bywa trudne albo nieopłacalne.
Ponadto pojawia się druga kwestia. Dzisiejsze panele mają wyraźnie większą moc niż te sprzed kilku lat, a mikroinwerter ma swój zakres pracy. Dołożenie mocniejszego modułu do starszego urządzenia oznacza więc ograniczenie jego produkcji, czyli płacenie za moc, której nie da się wykorzystać.
Wniosek, który warto zapamiętać przed zakupem. Rozbudowa instalacji na mikroinwerterach jest możliwa, ale wąsko. Klasyczny falownik z zapasem mocy zostawia pod tym względem znacznie więcej swobody na przyszłość.
Zamiast walczyć ze zgodnością urządzeń, poszliśmy zatem inną drogą. Obok budynku powstał kompletny, niezależny system fotowoltaiczny na gruncie, złożony z modułów Encor o mocy 480 W i oparty na falowniku Huawei.
Istniejąca instalacja pozostała przy tym nietknięta. Nie demontowaliśmy niczego z dachu, nie wymienialiśmy mikroinwerterów i nie ruszaliśmy okablowania. Stara część pracuje dokładnie tak jak wcześniej, nowa zaś dołożyła produkcję obok niej.
Przebudowa działającej instalacji oznacza natomiast ryzyko i przestój. Tutaj żadne z nich nie wystąpiło, ponieważ oba układy są od siebie całkowicie niezależne. Awaria jednego nie zatrzymuje więc drugiego, a serwis można prowadzić osobno.
Wybór konstrukcji gruntowej nie wynikał wyłącznie z braku miejsca na dachu. Taki montaż ma bowiem kilka przewag, które w tej realizacji miały realne znaczenie.
Potrzebuje oczywiście miejsca oraz porządnie wykonanej konstrukcji. Trzeba też przeprowadzić kabel od pola do rozdzielni, a więc wykonać przekop. Więcej o wyborze między tymi wariantami piszemy w poradniku panele PV na dachu czy na gruncie.
To jest część, o której łatwo zapomnieć przy rozbudowie. Technicznie mamy tu bowiem dwa osobne systemy. Dla operatora sieci liczy się natomiast łączna moc zainstalowana w jednym punkcie przyłączenia.
Po pierwsze, moc przyłączeniowa obiektu. Suma obu układów nie może jej przekroczyć, a przy istniejącym przyłączu bywa to w praktyce realna granica. Kolejna sprawa to zgłoszenie zmiany do operatora, ponieważ rozbudowa mikroinstalacji wymaga aktualizacji zgłoszenia. Wreszcie zasady rozliczenia, na których pracuje prosument.
W systemie opustów przekroczenie progu dziesięciu kilowatopików zmienia współczynnik, po którym odbiera się energię z sieci - i to dla całej instalacji, także tej starszej. Dlatego przy takiej rozbudowie dobór mocy zaczyna się od sprawdzenia, co już jest na liczniku.
Kolejność ma znaczenie. Najpierw sprawdzamy moc przyłączeniową i zasady rozliczenia, dopiero potem liczymy, ile modułów zmieści się na działce. Odwrotna kolejność kończy się projektem, którego nie da się zgłosić.
Ta rozbudowa fotowoltaiki pod Płockiem zostawia trzy wnioski, które powtarzamy dziś przy każdej rozmowie o dokładaniu mocy.
Przede wszystkim dla właścicieli instalacji, którym skończyło się miejsce na dachu, a zużycie wzrosło - po dołożeniu pompy ciepła, klimatyzacji albo samochodu elektrycznego. Dotyczy to ponadto każdego, kto ma układ trudny w rozbudowie, niezależnie od producenta.
Nie zwiększy mocy przyłączeniowej ani nie ominie progów w rozliczeniu. Nie zastąpi ponadto magazynu energii, jeżeli problemem jest nie brak produkcji, lecz jej oddawanie do sieci w środku dnia. To dwie różne sprawy i warto ustalić na początku, która z nich dotyczy Twojego obiektu.
Skończyło się miejsce na dachu albo wzrosło zużycie? Zanim policzymy panele, sprawdzamy technologię, moc przyłączeniową i zasady rozliczenia - w tej kolejności.
Chcesz najpierw zobaczyć liczby?
Otwórz kalkulator oszczędności