Ten klient trafił do nas z polecenia sąsiada, dla którego pracowaliśmy wcześniej. Od początku wiedział, po co mu magazyn energii - po prostu nie mógł kupić od razu tyle, ile chciał. Zaczął od 7,5 kWp i 5 kWh, a po roku rozbudował instalację do 14 kWp i 20 kWh, dokładając system zarządzania energią.

Tę fotowoltaikę z magazynem energii pod Krakowem wykonał nasz oddział małopolski, pracujący w Krakowie i okolicy: Michałowice, Zielonki, Wieliczka, Niepołomice, Skawina, Krzeszowice, Bochnia, Myślenice, Proszowice i Słomniki. Podane parametry dotyczą tego konkretnego domu i jego zużycia. Zasady rozliczania prosumentów opisuje Urząd Regulacji Energetyki.
Ta fotowoltaika z magazynem energii pod Krakowem powstawała w trudnym momencie. Magazyn był wtedy świeżo wprowadzonym warunkiem dofinansowania, a rozliczenia oparte na cenach rynkowych dopiero co weszły w życie. Jedna rzecz odróżniała jednak tę rozmowę od wielu innych z tamtego okresu. Ten właściciel rozumiał, po co magazyn stoi w jego domu.
Nie było to przypadkowe. Klient trafił do nas z polecenia sąsiada, dla którego pracowaliśmy wcześniej. Widział instalację przez płot, rozmawiał z użytkownikiem i przyszedł z konkretnymi pytaniami, a nie z pytaniem „czy to się opłaca”.
Dlaczego to ma znaczenie. Najtrudniejszy etap rozmowy o magazynie to zwykle wytłumaczenie, co się dzieje z energią, której dom nie zużyje w ciągu dnia. Sąsiad z działającą instalacją tłumaczy to skuteczniej niż jakakolwiek prezentacja.
Pierwsza wersja instalacji była mniejsza od tego, co wynikało z analizy. Powód był prosty i bardzo częsty: dostępne środki. Właściciel wolał zacząć mniejszym kosztem niż odkładać całą inwestycję o kolejny rok.
Powstało więc 7,5 kWp paneli oraz 5 kWh polskiego magazynu energii Breeze. Świadomie, z założeniem, że to pierwszy krok, a nie stan docelowy. To istotna różnica wobec instalacji kupowanych „na minimum wymagane przez program”.
Od początku wiadomo było, że pojemność będzie rosła. Wybór padł więc na układ, do którego da się dokładać kolejne moduły. Magazyny Breeze komunikują się ze sobą bezprzewodowo. Dzięki temu rozbudowa nie oznacza wymiany tego, co już pracuje. Ta jedna decyzja przesądziła o wszystkim, co wydarzyło się później.
Po pierwszym sezonie obraz był czytelny. Panele pracowały poprawnie. Problem leżał gdzie indziej: magazyn o pojemności 5 kWh zapełniał się wcześnie. Reszta produkcji szła wtedy do sieci, najczęściej w środku dnia. To akurat te godziny, w których energia jest warta najmniej.
W dawnym systemie opustów nie byłoby to dużym problemem. W rozliczeniu po cenach rynkowych ma to jednak bezpośrednie przełożenie na to, ile zostaje w depozycie prosumenckim. Mechanizm opisujemy szczegółowo w poradniku o net-billingu.
| Etap | Moc PV | Magazyn | Sterowanie |
|---|---|---|---|
| Start | 7,5 kWp | 5 kWh | Podstawowa praca falownika |
| Po rozbudowie | 14 kWp | 20 kWh | System zarządzania energią |
| Docelowo | bez zmian | jeszcze większy | bez zmian |
Warto zwrócić uwagę na proporcje. Moc paneli wzrosła niespełna dwukrotnie, a pojemność magazynu czterokrotnie - i to właśnie ta druga liczba zrobiła różnicę w rachunkach. Relację między kilowatami a kilowatogodzinami tłumaczymy w poradniku o kW i kWh przy doborze zestawu.
Po roku właściciel wrócił z konkretną decyzją. Doszły kolejne moduły na dachu, magazyn urósł z 5 do 20 kWh, a do układu trafił system zarządzania energią.
Nowe moduły magazynu dołożyliśmy do pracującego układu. Sterowniki rozpoznały się nawzajem i od tego momentu prowadzą falownik wspólnie. Żadne z urządzeń kupionych w pierwszym etapie nie zostało wymienione ani odstawione - cała inwestycja z pierwszego kroku dalej pracuje.
Przy 7,5 kWp magazyn ładował się do pełna tylko w najlepsze dni. Po rozbudowie do 14 kWp instalacja napełnia go także wtedy, gdy niebo jest zachmurzone. To właśnie dlatego moc i pojemność dobiera się razem, a nie osobno. Sam większy magazyn bez dołożonych paneli dawałby tu wyraźnie mniej.
EMS decyduje, kiedy magazyn się ładuje, kiedy oddaje energię do domu, a kiedy sprzedaje nadwyżkę do sieci. Ceny rynkowe wyznaczane są co kwadrans, więc w dobie jest ich dziewięćdziesiąt sześć. Dobrze prowadzony układ sprzedaje w tych najdroższych. Odbiera natomiast po cenie taryfowej, z depozytu. Na tej różnicy robi się dziś dużą część wyniku.
To nie jest ta sama instalacja co rok wcześniej. Te same panele i ten sam falownik pracują teraz zupełnie inaczej, bo mają gdzie odłożyć energię i mają co nią sterować. Sprzęt się nie zmienił - zmieniła się rola, jaką pełni w domu.
Mówimy to otwarcie: ta fotowoltaika z magazynem energii pod Krakowem nadal nie ma takiej pojemności, jaka wynikałaby z profilu zużycia tego domu. Przy obecnym poborze byłoby sens iść wyżej.
Nie uważamy tego za porażkę projektu. Dwadzieścia kilowatogodzin to czterokrotność stanu wyjściowego, a właściciel doszedł tam własnym tempem, bez kredytu i bez decyzji podjętej pod presją. Kolejny krok jest możliwy dokładnie tak samo jak poprzedni.
Rozmawiamy o kolejnym module magazynu i o rozszerzeniu sterowania na ogrzewanie oraz ciepłą wodę. Nic tu nie pali się w czasie. Instalacja pracuje, właściciel widzi dane i sam wybierze moment.
Małe kroki mają jeden warunek. Muszą prowadzić w tę samą stronę. Instalacja rozbudowywana etapami działa tylko wtedy, gdy pierwszy etap zaprojektowano z myślą o drugim. Inaczej każdy kolejny krok oznacza wyrzucenie części poprzedniego.
Trzy rzeczy, które wynikają wprost z tej realizacji i które powtarzamy przy rozmowach o rozłożeniu inwestycji w czasie.
Dla osób, które chcą zacząć teraz, a nie za trzy lata. Trzeba jednak pogodzić się z tym, że pierwszy sezon będzie kompromisem. Jest też warunek: układ musi być przygotowany na rozbudowę już na etapie projektu. Nie wtedy, gdy klient wróci.
Nie da pełnego efektu od pierwszego dnia. Przez pierwszy sezon część produkcji trafiała tu do sieci i nic tego nie mogło zmienić poza większym magazynem. Warto wiedzieć o tym przed podpisaniem umowy, a nie po pierwszym rozliczeniu rocznym.
Budżet nie pozwala na zestaw docelowy? Nie trzeba czekać kolejny rok. Zaplanujemy pierwszy etap tak, żeby dało się go rozbudować - bez wymiany tego, co kupujesz dziś.
Chcesz najpierw zobaczyć liczby?
Otwórz kalkulator oszczędności