Dom z ogrzewaniem elektrycznym, kupiony z gotową instalacją grzewczą i wykończonymi podłogami. Wymiana źródła ciepła oznaczałaby rozkuwanie posadzek, więc zamiast tego obniżyliśmy koszt samej energii. Układ powstawał w dwóch etapach, a rozbudowa przyszła po pierwszej zimie, gdy było już wiadomo, ile ten dom naprawdę zużywa.

Realizacja w okolicach Krakowa, obsługiwana przez nasz oddział krakowski z siedzibą w Michałowicach. Pracujemy w całej aglomeracji i okolicy: Kraków, Zielonki, Michałowice, Wieliczka, Niepołomice, Skawina, Zabierzów, Krzeszowice, Myślenice, Wielka Wieś, Słomniki i Proszowice. Wynik dotyczy tego konkretnego domu i jego zużycia - u każdego punktem wyjścia jest rachunek i rozkład poboru w ciągu doby.
Ten magazyn energii pod Krakowem powstał z bardzo konkretnego powodu. Właściciel kupił gotowy dom z ogrzewaniem elektrycznym. Instalacja grzewcza była już wykonana, podłogi wykończone, więc zmiana źródła ciepła - na przykład na pompę ciepła - oznaczałaby rozkuwanie posadzek i dużą ingerencję w budynek.
Po pierwszym roku użytkowania rachunki okazały się bardzo wysokie. Celem nie była zatem wymiana ogrzewania, tylko maksymalne obniżenie kosztu samej energii elektrycznej przy zachowaniu tego, co w domu już jest.
Dlaczego to ważne. Ogrzewanie prądem nie jest samo w sobie błędem - staje się problemem wtedy, gdy cała energia pochodzi z sieci i jest kupowana w najdroższych godzinach. Dokładnie w ten punkt uderza fotowoltaika z magazynem energii i sterowaniem.
W pierwszym etapie zamontowaliśmy instalację fotowoltaiczną o mocy 7,5 kWp oraz magazyn energii o pojemności 12 kWh. Układ od razu zwiększył zużycie własne i ograniczył pobór z sieci, natomiast nie miał jeszcze systemu zarządzania energią.
Energią sterował więc sam inwestor: przesuwał grzanie i większe odbiorniki na godziny produkcji. Rachunki zauważalnie spadły, ale przy ogrzewaniu elektrycznym zapotrzebowanie budynku nadal pozostawało wysokie.
Pierwszy sezon pokazał realny rozkład zużycia w ciągu doby i w ciągu roku. To dane, których nie da się oszacować z rachunku rocznego, ponieważ dom z ogrzewaniem elektrycznym zachowuje się zupełnie inaczej w lipcu niż w styczniu.
Decyzję o rozbudowie instalacji i magazynu energii pod Krakowem podjęliśmy dopiero po pierwszym sezonie grzewczym, czyli wtedy, gdy było już wiadomo, ile ten dom naprawdę zużywa i w jakich godzinach. Moc instalacji wzrosła z 7,5 do 15 kWp, a magazyn został powiększony o cztery kolejne moduły, do 30 kWh.
Kluczowe było to, że rozbudowa nie wymagała wymiany istniejącego układu. Moduły dołożono do magazynu, który już pracował, a panele do instalacji zaplanowanej z zapasem miejsca na dachu.
W domu ogrzewanym prądem magazyn pracuje inaczej niż w budynku z pompą ciepła czy z kotłem. Zimą musi pokryć nie tylko wieczór, ale też poranny szczyt grzewczy i kilka godzin w środku nocy. Przy mniejszej pojemności energia z dnia kończyła się zbyt wcześnie.
| Element | Etap pierwszy | Po rozbudowie |
|---|---|---|
| Fotowoltaika | 7,5 kWp | 15 kWp |
| Magazyn energii | 12 kWh | 30 kWh |
| Sterowanie | ręczne, po stronie inwestora | automatyczne, system EMS |
| Zasilanie awaryjne | falownik Deye z UPS | bez zmian, większa rezerwa energii |
Rozbudowa poprawiła bilans, natomiast największą zmianę przyniosło dopiero wdrożenie systemu zarządzania energią. Wcześniej o tym, kiedy ładować i kiedy oddawać energię, decydował człowiek. Po wdrożeniu EMS decyduje algorytm, i to co kilka minut.
System analizuje produkcję z paneli, bieżące zużycie budynku, stan naładowania magazynu oraz pobór z sieci. Na tej podstawie prowadzi dobę tak, żeby jak największa część energii pochodziła z własnej produkcji, a zakup z sieci przypadał na najtańsze możliwe momenty.
Rachunki za energię spadły o 95%, również w okresie zimowym, czyli wtedy, gdy dom z ogrzewaniem elektrycznym pobiera najwięcej. To właśnie zima jest tu najtrudniejszym testem - latem taki wynik osiągnąłby niemal każdy poprawnie dobrany układ.
Wniosek, który warto zapamiętać. Kolejne kilowaty i kilowatogodziny poprawiają wynik liniowo. Sterowanie zmienia go skokowo, ponieważ decyduje o tym, kiedy energia jest używana - a w obecnym systemie rozliczeń to moment, a nie ilość, waży najwięcej.
Zestaw jest celowo prosty. Żaden z elementów nie jest egzotyczny - różnicę robi dobór wielkości do realnego zużycia oraz warstwa sterująca.
Taki magazyn energii pod Krakowem jest wzorcowy dla konkretnej sytuacji, a nie dla każdego domu. Poniżej trzy warunki, przy których warto liczyć podobny wariant, oraz jedno zastrzeżenie.
Wymiana źródła ciepła w wykończonym domu bywa droższa i bardziej inwazyjna niż fotowoltaika z magazynem energii. Jeżeli podłogi są położone, a instalacja grzewcza działa, warto najpierw policzyć wariant bez ruszania kotłowni.
Przy ogrzewaniu prądem energia jest potrzebna rano, wieczorem i w nocy, a nie tylko w godzinach produkcji. To sytuacja, w której magazyn pracuje codziennie i szybciej się broni niż w domu o niskim zużyciu.
Budowa w dwóch krokach ma tu przewagę, ponieważ drugi etap projektuje się już na twardych danych z pierwszego sezonu. Warunkiem jest jednak wybór sprzętu, który da się rozbudować - magazynu modułowego i instalacji z zapasem miejsca.
Nie zastąpi termomodernizacji. Jeżeli budynek ma słabą izolację, fotowoltaika z magazynem obniży rachunek, natomiast nie zmieni faktu, że dom potrzebuje dużo ciepła. Wynik −95% dotyczy tego konkretnego obiektu i jego zużycia.
Zanim zaczniesz kuć podłogi pod inne ogrzewanie, sprawdź drugą drogę. Fotowoltaika z magazynem i sterowaniem obniża koszt energii bez ruszania kotłowni.
Chcesz najpierw zobaczyć liczby?
Otwórz kalkulator oszczędności