Jedna z pierwszych instalacji, w których magazyn energii był warunkiem dofinansowania. Rozmawialiśmy o niej dosłownie miesiąc po wejściu rozliczeń rynkowych, gdy nikt jeszcze nie wiedział, co te zasady oznaczają w praktyce. Klient wybrał minimum, jakie przepis dopuszczał - i po dwóch latach sam wrócił po więcej.

Tę fotowoltaikę z magazynem energii w Augustowie wykonał nasz oddział pracujący na Podlasiu i Suwalszczyźnie: Augustów, Suwałki, Sejny, Białystok, Grajewo, Ełk, Olecko, Gołdap, Sokółka i Mońki. Podane liczby dotyczą tego konkretnego obiektu i jego zużycia. Zasady rozliczania prosumentów opisuje Urząd Regulacji Energetyki.
Ta fotowoltaika z magazynem energii w Augustowie powstawała w bardzo szczególnym momencie. Rozmawialiśmy o niej dosłownie miesiąc po wejściu rozliczeń opartych na cenach rynkowych, a magazyn energii był wtedy po raz pierwszy warunkiem otrzymania dofinansowania.
Klient wiedział jedno: magazyn musi mieć. Nie wiedział natomiast, po co. I trudno mieć o to pretensje - nasze tłumaczenia też wiele nie zmieniały, bo w tamtym momencie nikt w Polsce nie miał jeszcze danych z pełnego sezonu na nowych zasadach. Rozmawialiśmy o mechanizmie, którego skutków nikt nie widział na rachunku.
Dlaczego piszemy o tym otwarcie. Ta realizacja nie jest przykładem idealnego doboru. Jest przykładem decyzji podjętej w warunkach niepewności - i tego, co się z nią stało po dwóch latach pracy. Uważamy, że taka historia mówi o magazynach więcej niż kolejny opis bezbłędnego projektu.
Decyzja klienta była konkretna: 10 kWp na gruncie i tak mało magazynu, jak tylko się da. Z jego punktu widzenia panele były inwestycją zrozumiałą, a magazyn kosztem wymuszonym przez przepis.
Tu zaczyna się rzecz, która do dziś bywa mylona. Program mówił o pojemności odpowiadającej półtorakrotności mocy instalacji - przy 10 kWp byłoby to 15 kWh. Było to jednak zalecenie, a nie obowiązek. Twarde warunki spełniał także mniejszy magazyn.
Klient przeanalizował ceny i zdecydował się na 7,5 kWh, czyli połowę zalecanej pojemności. Wyłącznie po to, żeby otrzymać dofinansowanie.
| Wariant | Pojemność | Skutek |
|---|---|---|
| Zalecenie programu | 15 kWh przy 10 kWp | Większa część produkcji zostaje w domu |
| Wybór klienta | 7,5 kWh | Warunki dotacji spełnione, nadwyżki idą do sieci |
| Sensowne dziś | około 35 kWh | Pojemność dopasowana do realnego zużycia obiektu |
Ta fotowoltaika z magazynem energii w Augustowie ma jasno rozdzielone mocne i słabe strony. Same panele spisują się bardzo dobrze. Konstrukcja gruntowa i moduły dwustronne robią dokładnie to, czego się po nich spodziewaliśmy. Problem leży gdzie indziej: przy 7,5 kWh znaczna część produkcji trafia do sieci, zamiast zostać w domu.
W dawnym systemie opustów nie byłoby to dużym kłopotem. Przy rozliczeniu po cenach rynkowych energia oddana w środku dnia jest warta najmniej w całej dobie, bo produkują wtedy wszyscy naraz. Więcej o tym mechanizmie piszemy w poradniku o net-billingu.
Moduł dwustronny produkuje energię również z promieniowania odbitego od podłoża. Na dachu skośnym nie daje to praktycznie nic, natomiast na konstrukcji gruntowej z prześwitem - już tak. W tej instalacji bifacial dokłada realnie, właśnie dlatego, że konstrukcja została pod niego zaprojektowana, a nie dobrana z katalogu. Temat rozwijamy w poradniku panele PV na dachu czy na gruncie.
Najciekawsze w tej fotowoltaice z magazynem energii w Augustowie jest to, co stało się później. Przez dwa sezony właściciel obserwował pracę instalacji, widział przepływy i zaczął rozumieć, co dzieje się z energią, której dom nie zużyje na bieżąco.
Wrócił do nas z gotowym wnioskiem: potrzebuje większego magazynu i sterowania. Nie po naszym telefonie ani po ofercie, tylko po własnych obserwacjach. Rozmowy trwają, a przy jego zużyciu sensowna pojemność to dziś okolice 35 kWh.
To najczęstsza droga, jaką widzimy. Magazyn kupiony pod dotację rzadko jest magazynem dobranym pod zużycie. Dobra wiadomość jest taka, że nie musi być decyzją na całe życie - jeżeli układ od początku jest modułowy, pojemność dokłada się później, gdy właściciel wie już, ile realnie potrzebuje.
Tu pojawia się rzecz, która przy zakupie magazynu bywa niedoceniana: co się stanie, gdy za trzy lata producent zmieni ofertę. Dokładnie to się wydarzyło - modułów 2,5 kWh, z których złożony jest ten magazyn, nie ma już w produkcji.
Moduły Breeze komunikują się ze sobą bezprzewodowo, a nie po sztywno określonej magistrali przypisanej do jednej serii. Dzięki temu producent utrzymuje wsparcie wsteczne: do pracującego magazynu można dołożyć moduły z nowszej linii, a sterowniki dogadują się między sobą i wspólnie prowadzą falownik.
W praktyce oznacza to, że właściciel nie musi wymieniać tego, co ma. Dokłada pojemność i idzie dalej - a to zupełnie inna rozmowa niż „trzeba kupić nowy magazyn, bo stary jest niekompatybilny”.
Pytanie, które warto zadać przy zakupie. Nie „ile ma kilowatogodzin”, tylko „czy za pięć lat dołożę do tego kolejne moduły”. Odpowiedź na to drugie pytanie kosztuje dużo więcej niż różnica w cenie na starcie.
Trzy rzeczy, które wynikają wprost z tej realizacji i które powtarzamy dziś przy każdej rozmowie o magazynie.
Dla osób, które chcą zacząć mniejszym kosztem i dopiero potem zdecydować o pojemności - pod warunkiem że wybiorą układ, który pozwoli dołożyć moduły bez wymiany reszty. To właśnie uratowało tę instalację.
Nie zatrzyma energii w domu, jeżeli magazyn jest wyraźnie mniejszy od dobowej nadwyżki. Przez dwa lata część produkcji z tej instalacji szła do sieci w godzinach, w których jest najmniej warta - i żadne ustawienie tego nie naprawi. Naprawi to dopiero pojemność i sterowanie.
Masz magazyn dobrany kiedyś pod wymóg dotacji i widzisz, że energia ucieka do sieci? W układzie modułowym pojemność dokłada się później, bez wymiany tego, co już pracuje.
Chcesz najpierw zobaczyć liczby?
Otwórz kalkulator oszczędności