Inwestor wiedział, po co to robi. Liczył się ze wzrostem cen energii od 2027 roku i wiedział, że 20 października rusza nabór na magazyny energii, a za urządzenie z Unii dostanie wyższą dotację. Problem pojawił się gdzie indziej: w domu nie było miejsca ani na falownik, ani na magazyn.
Zobacz realizację na filmie: 5,9 kWp na gruncie i magazyn 20 kWh w szafie zewnętrznejTę instalację wykonał nasz oddział warszawski, pracujący również w zachodniej części Mazowsza: Sochaczew, Żyrardów, Błonie, Grodzisk Mazowiecki, Brwinów, Milanówek, Teresin, Wiskitki, Łowicz i Puszcza Mariańska. Montaż wykonano w sierpniu 2026 roku, przed otwarciem naboru. Warunki programu „Przydomowe magazyny energii" publikuje serwis programu.
Ta realizacja różniła się od typowej już na pierwszym spotkaniu. Właściciel domu pod Sochaczewem nie pytał, czy fotowoltaika się opłaca. Przyszedł z trzema rzeczami przemyślanymi wcześniej.
Pierwsza rzecz: liczył się ze wzrostem cen energii od 2027 roku. Druga: wiedział, że 20 października rusza nabór na dofinansowanie magazynów energii. Trzecia: za magazyn wyprodukowany w Unii Europejskiej dostaje wyższą dotację. W sierpniu fundusz zapowiadał 50% kosztów, a w październiku 2026 zmienił zasady: dziś to 30% kosztów i 2 000 zł premii za urządzenie z UE.
Wybór sprzętu był przy takim nastawieniu prosty. Padło na polskie magazyny energii Breeze.

Tu pojawiło się jedyne realne wahanie. Dom nie ma jeszcze pompy ciepła, więc zimowe zużycie jest umiarkowane. Przy takim profilu dwa moduły, czyli 10 kWh, wyglądały na wystarczające.
Policzyliśmy obie wersje z dotacją w tle. Różnica między dwoma a czterema modułami okazała się mniejsza, niż inwestor zakładał. Dotacja rośnie razem z kosztem magazynu, więc większa pojemność kosztuje realnie mniej niż na fakturze.
To jest sedno tej decyzji. Magazyn dobiera się pod dzisiejsze zużycie, ale żyje kilkanaście lat. Pompa ciepła w tym domu jest kwestią czasu, a dokładanie pojemności później oznacza drugi montaż i drugie formalności. Z dotacją taniej jest zrobić to od razu.
Zdecydowano więc o czterech modułach i pojemności 20 kWh.
Dopiero teraz zaczęło się prawdziwe zadanie. W budynku nie było gdzie powiesić falownika hybrydowego, a magazyny powinny stać w niewielkiej odległości od niego. Nie z wygody, tylko dlatego, że to połączenie po stronie prądu stałego i każdy dodatkowy metr to strata.
Jedynym pomieszczeniem, które wchodziło w grę, była spiżarnia. Odrzuciliśmy ją sami. Falownik hybrydowy wydziela ciepło, a spiżarnia służy do przechowywania przetworów. Instalacja działałaby poprawnie, tylko że po kilku miesiącach właściciel miałby pretensje o coś zupełnie innego niż prąd.
To jest ten moment, w którym wykonawca powinien powiedzieć „nie" zamiast zamontować tam, gdzie się da.
Zaproponowaliśmy wyniesienie całej części technicznej na zewnątrz budynku, do szafy zewnętrznej. Nie jest to zwykła obudowa blaszana. Szafa jest izolowana, wentylowana i ogrzewana, a termostat pilnuje, żeby temperatura magazynów nie spadła poniżej wartości wskazanej przez producenta.
To jest warunek, o którym przy magazynach mówi się za rzadko. Ogniwa nie lubią mrozu, a magazyn wystawiony na zimę bez ogrzewania traci pojemność dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny.
Klient przyjął propozycję i przy budynku stanęła szafa, w której pracuje magazyn energii dla domu o łącznej pojemności 20 kWh, złożony z czterech modułów, razem z falownikiem.
Szafa przyjmie docelowo sześć modułów, czyli 30 kWh. Rozbudowa nie będzie więc wymagała nowej obudowy ani przenoszenia falownika. Gdy w domu pojawi się pompa ciepła, dokłada się moduły i tyle.


Instalacja stoi na konstrukcji gruntowej, w sporej odległości od domu. Ponad sto metrów to dystans, który przy zwykłym zleceniu oznacza wykop, przewierty i kilka dni pracy więcej.
Tutaj okazało się, że pod kostką brukową czeka gotowy przepust: rura osłonowa z pilotem, zostawiona przy wcześniejszych pracach. Dzięki temu przeciągnięcie przewodów było kwestią godzin, a kostki nikt nie ruszał.
Warto o tym wiedzieć przed wyceną. Przy instalacji gruntowej odległość od budynku potrafi zmienić koszt bardziej niż sama moc paneli. Jeżeli na działce był kiedyś robiony przepust, powiedz o tym na pierwszym spotkaniu. Przy tej realizacji poszło tamtędy sto metrów przewodu dodatniego i sto metrów ujemnego.
Na konstrukcji gruntowej stanęło 5,9 kWp modułów bifacjalnych, czyli takich, które pracują obiema stronami. Tylna strona zbiera światło odbite od podłoża, więc przy montażu na gruncie i jasnym otoczeniu daje dodatkowy uzysk, którego dach nie zapewni.
Konstrukcja gruntowa ma jeszcze jedną zaletę, nieoczywistą do momentu pierwszej awarii: wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Mycie, przegląd i ewentualna wymiana modułu nie wymagają wchodzenia na dach.


Ten magazyn energii dla domu pod Sochaczewem jest dobrym wzorcem dla konkretnej sytuacji, a nie dla każdego budynku.
Szafa zewnętrzna nie jest rozwiązaniem darmowym i przy domu z wolną kotłownią nie ma sensu. Nie zastąpi też dobrego doboru pojemności: magazyn większy, niż dom potrafi zużyć między wieczorem a rankiem, przez większość roku będzie stał. W tym przypadku zadziałało to dlatego, że pompa ciepła jest w planach, a dotacja pokrywa połowę kosztu.
Brak kotłowni nie zamyka tematu. Izolowana, wentylowana i grzana szafa mieści falownik i magazyn, bez przebudowy domu.
Chcesz najpierw zobaczyć liczby?
Sprawdź, ile wyniesie dotacja