Klient przyszedł do nas po turbinę wiatrową. Wyszliśmy od rachunków i od tego, jak wygląda jego okolica - i odradziliśmy zakup, mimo kuszących dopłat w tamtym okresie. Zamiast tego powstał carport z fotowoltaiką i magazynem energii, a dach pozostał nietknięty.
Zobacz realizację na filmie - carport, panele bifacjalne i magazyn energiiTę fotowoltaikę z magazynem energii koło Kozienic wykonał nasz oddział pracujący na Mazowszu i w Radomskiem: Kozienice, Janów, Garbatka-Letnisko, Głowaczów, Magnuszew, Pionki, Zwoleń, Dęblin, Radom i Warka. Podane liczby dotyczą tego konkretnego obiektu. Zasady rozliczania prosumentów opisuje Urząd Regulacji Energetyki.
Ta fotowoltaika z magazynem energii koło Kozienic zaczęła się od zupełnie innego pytania. Właścicielowi domu brakowało prądu i miał już gotowy pomysł: przydomowa turbina wiatrowa. W tamtym okresie do turbin przysługiwały naprawdę kuszące dopłaty, więc pomysł nie wziął się znikąd.
Zanim jednak zaczęliśmy cokolwiek wyceniać, przeanalizowaliśmy rachunki i obejrzeliśmy okolicę. Z tej analizy wyszło coś, czego klient się nie spodziewał: turbina byłaby w tym miejscu złą inwestycją.
Dlaczego o tym piszemy. Łatwiej sprzedać to, po co klient sam przyszedł. Turbina z dopłatą byłaby wtedy prostym zamówieniem. Problem w tym, że po dwóch latach ten sam klient wracałby z pretensjami - i słusznie.
Żaden z nich nie dotyczy samej technologii. Turbiny mają swoje miejsce - tyle że nie to.
Nie prowadzimy pomiarów wietrzności i nie obiecujemy zwrotu z turbiny, ponieważ każdy taki zakup to ryzyko po stronie klienta. Polska nie ma dobrych warunków wiatrowych, a przydomowa turbina broni się u nielicznych. Tutaj, przy takim otoczeniu i takiej luce w bilansie, odpowiedź była jednoznaczna.
Na dachu nie było już miejsca na kolejne moduły, a instalacja działała tam od 2015 roku. Zaproponowaliśmy więc rozwiązanie, które daje nową powierzchnię i przy okazji zamyka drugą sprawę: carport.
Miejsca na działce było niewiele, ale konstrukcja się zmieściła. Na jej zadaszeniu stanęło dziewięć modułów bifacjalnych. Pod spodem parkuje samochód, a my dołożyliśmy tam jeszcze gniazdo do ładowania, żeby właściciel nie musiał ciągnąć przedłużaczy przez podwórko.


Dziewięć modułów to 4,95 kWp. Mogło ich być więcej, konstrukcja by to udźwignęła - i byłby to błąd kosztujący klienta pieniądze przez lata.
Powód: instalacja pracuje od 2015 roku, czyli na starych zasadach rozliczeń, w systemie opustów. W tym systemie przekroczenie progu 10 kWp zmienia współczynnik, po którym odbiera się energię z sieci.
| Moc instalacji | Ile energii odbierasz | Potrącenie |
|---|---|---|
| Do 10 kWp | 80% oddanej energii | 20% |
| Powyżej 10 kWp | 70% oddanej energii | 30% |
Istniejąca instalacja miała niespełna 5 kWp. Dołożenie 4,95 kWp daje łącznie tuż poniżej dziesięciu - i właśnie o to chodziło. Każdy kolejny moduł oznaczałby pogorszenie warunków rozliczenia dla całej instalacji, także tej z 2015 roku.
Rzecz, o której łatwo zapomnieć. Przy rozbudowie liczy się moc sumaryczna, a nie moc dokładanej części. Dlatego u prosumenta na opustach dobór mocy zaczyna się od sprawdzenia, co już jest na liczniku, a nie od tego, ile miejsca zostało na konstrukcji.
W tej fotowoltaice z magazynem energii koło Kozienic bateria trafiła do układu z myślą o przerwach w dostawie prądu. Przy okazji rozwiązała jednak kłopot, który dawał o sobie znać dużo częściej: zbyt wysokie napięcie w sieci.
Falownik sieciowy ma obowiązek wyłączyć się, gdy napięcie w sieci przekroczy dopuszczalny próg. To nie jest usterka urządzenia ani wina wykonawcy - to zabezpieczenie wymagane przepisami. W okolicach o dużym nasyceniu instalacjami prosumenckimi takie wyłączenia potrafią zdarzać się regularnie, zwłaszcza w słoneczne południe.
Zwykły falownik on-grid w tej lokalizacji po prostu przestawałby produkować w najlepszych godzinach.
Stary falownik zastąpił hybrydowy Deye 15 kW. Kiedy napięcie w sieci rośnie do poziomu, przy którym urządzenie musiałoby się odłączyć, układ przechodzi na pracę wyspową: zamiast się wyłączyć, zasila dom i ładuje magazyn. Energia, która wcześniej byłaby stracona, zostaje w obiekcie.
Dwa efekty w jednym. Klient ma zasilanie awaryjne na wypadek przerwy w dostawie prądu, a jednocześnie zbiera energię w godzinach, w których poprzedni układ po prostu stawał. To samo urządzenie załatwia dwie zupełnie różne sprawy.
Fotowoltaika z magazynem energii koło Kozienic to dziś instalacja z 2015 roku uzupełniona o carport, falownik hybrydowy i baterię. Dach został nietknięty, a nowa powierzchnia pod panele powstała tam, gdzie i tak parkował samochód.
Przede wszystkim dla prosumentów rozliczanych na starych zasadach, którym po dołożeniu pompy ciepła albo samochodu zaczęło brakować energii, a na dachu nie ma już miejsca. Carport daje wtedy nową powierzchnię bez ruszania pokrycia, a magazyn zatrzymuje energię w domu zamiast wypychać ją do sieci.
Nie zastąpi analizy. Ta realizacja zaczęła się od odradzenia klientowi tego, po co przyszedł - i dopiero potem od zaproponowania czegoś innego. Gdyby okolica była otwarta, a luka w bilansie kilkakrotnie większa, rozmowa mogłaby skończyć się inaczej.
Pompa ciepła albo samochód zjadły zapas z instalacji? Zanim dołożysz moc, sprawdźmy, czy nie przekroczysz progu 10 kWp i nie stracisz obecnych zasad rozliczenia.
Chcesz najpierw zobaczyć liczby?
Otwórz kalkulator oszczędności